Reklama

Problem eurosieroctwa

Mają w zasadzie wszystko - pieniądze na markowe rzeczy, atrakcyjne wakacje, wolność, nieograniczoną swobodę, ale na co dzień są pozostawione samym sobie - eurosieroty. W Polsce w zastraszającym tempie rośnie pokolenie dzieci pozbawionych opieki rodziców, którzy wyjechali do pracy za granicę. Według danych z ubiegłego roku, województwo zachodniopomorskie przodowało w niechlubnej statystyce eurosieroctwa. W całym kraju kuratoria oświaty doliczyły się 52 tys. eurosierot, z których aż 9 tys. mieszka w naszym województwie, czyli 40% dzieci w Zachodniopomorskiem wychowuje się bez jednego lub dwóch rodziców. W największym stopniu problem ten dotknął powiaty: łobeski, świdwiński, policki i gryfiński. Głównym problemem jest wciąż pogłębiające się bezrobocie. Wyjazdów za granicę na pewno się nie uniknie, ale trzeba pokazywać rodziców, czym grozi rozłąka z dziećmi i rodziną, o tym problemie porozmawiałam z Janem Lewandowskim, psychologiem i terapeutą w SP ZZOZ w Gryficach.

Niedziela szczecińsko-kamieńska 31/2009

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Julia A. Wester: - Z badań wynika, że rodzice-emigranci najczęściej zostawiają w kraju dzieci pod opieką dziadków, krewnych, starszego rodzeństwa, sąsiadów oraz w ośrodkach opiekuńczo-wychowawczych. Nie od dziś wiadomo, że nikt lepiej nie zastąpi dzieciom rodziców niż oni sami. Jakie są społeczne skutki eurosieroctwa?

Reklama

Jan Lewandowski: - Punktem wyjścia będą dla nas odkryte przez współczesną psychologię tzw. potrzeby psychologiczne, które posiada każdy człowiek, a więc i każde dziecko. Mamy tu przy tym na myśli potrzeby, których nikt z nas nie jest w stanie ani dowolnie ustanowić, ani wyeliminować - nie są to bowiem jakieś potrzeby specyficznie „dziecięce” czy też charakterystyczne dla jakiego wieku, są one stałe bez względu na wiek czy płeć. Pierwsza z nich to potrzeba bycia (przynależności, miłości) ze środowiskiem, od którego każdy z nas jest zależny, a dziecko całkowicie, taka przynależność daje dziecku poczucie bezpieczeństwa, brak przynależności to lęki i poczucie zagrożenia. Na tym między innymi polega problem „przekupywanych dzieci”, których potrzeby materialne zaspokajane są w nadmiarze, natomiast potrzeby psychiczne w tym potrzeba kontaktu z bliskimi nie. Druga - to potrzeba ustawicznej aktywności wobec świata zewnętrznego, która dostarcza wrażeń i jest próbą kontrolowania (wpływu na otoczenie) nie zaspokojenie tych potrzeb może spowodować, że w późniejszym życiu osoba będzie ich poszukiwała i może je znaleźć w grupie dewiacyjnej (narkomańskiej, gangach młodzieżowych itd.). Uwagę na to zwraca M. Wojciechowski w książce „Psychologia narkomanii”. Kiedy może dojść do takiej sytuacji? Gdy dziecko jest zaniedbane emocjonalnie, a więc nie ma bliskiego kontaktu emocjonalnego z rodzicami. We wszystkich badaniach na temat profilaktyki uzależnień, ale nie tylko kochająca rodzina wymieniana jest jako najważniejsza bariera w zapobieganiu różnym dewiacją. Ponieważ kochająca rodzina poświęcająca uwagę własnemu dziecku pomaga jemu stworzyć zdrową tzw. strukturę Ja, w której zawierają się trzy podstawowe elementy: poczucie tożsamości - „Kim jestem”, poczucie własnej wartości - „Ile jestem wart”, poczucie kontroli (mocy osobistej) - „Co potrafię, mogę, umiem”. Umiejętność właściwego odpowiedzenia na te pytania zabezpiecza osobę przed manipulowaniem nią i wiarą „we wszystko”.

- Wychowanie dziecka to istotne zadanie życiowe, którego realizowanie wymaga aktywności i zaangażowania już od pierwszych chwil jego życia. Czy miłość ojcowska jest tak samo potrzebna dziecku i czy kształtuje jego rozwój nie mniej niż miłość macierzyńska? Jaką rolę, funkcję odgrywa ojciec w kształtowaniu psychiki dziecka? Czym jest tzw. zespół braku ojca?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

- Zacznę od zacytowania J. Mc Dowell: „Trudno jest być dobrym człowiekiem. Bardzo trudno być dobrym mężem. Najtrudniej być dobrym ojcem”. Ojciec powołuje dziecko do życia i w ten sposób jest szczególnie odpowiedzialny za jego życie. Ojcowie kochający, wspierający emocjonalnie i włączający się w codzienną opiekę na własnymi dziećmi stwarzają dzieciom lepsze warunki do budowania poczucia własnej wartości, polubienia siebie i akceptacji swojej płci, do rozwijania twórczego myślenia i działania, podejmowania ryzyka i radzenia sobie ze stresem oraz osiągania sukcesów w życiu. Skynner i Cleese autorzy książki „Żyć i przetrwać w rodzinie” wskazują, że w życiu dziecka ważna jest zarówno ilość, jak i jakość kontaktów z ojcem. Ojciec jest pierwszym wzorem mężczyzny dla syna, natomiast córce pomaga poznać różnice między mężczyzną a kobietą, chodzi tu o postawę wobec życia. Ojciec niespełniający swojej roli, może przyczynić się do rozwinięcia u własnych dzieci obniżenia poczucia własnej wartości, zmniejszenia umiejętności społecznych, zaburzenia tożsamości płciowej, słabej struktury „Ja” - to wszystko może spowodować frustrację i narastającą agresję wobec otoczenia. Dziecko, aby pełniej rozwijać swoje potencjalne możliwości, potrzebuje dobrego i stale obecnego ojca.

- Jakie konsekwencje psychologiczne powoduje brak matki w codziennym życiu dziecka?

Reklama

- Na temat roli matki w życiu dziecka powiedziano już wszystko. Najpiękniej wypowiadali się poeci: „Matka to najpiękniejsze słowo świata”. Dlatego skoncentruję tylko na tym, jak układa się przekazywanie przez matki własnych doświadczeń swoim dzieciom. Co matki dają córkom? Matka przekazuje córce całym swoim życiem (świadomie i nieświadomie) pewien wzór funkcjonowania kobiety w świecie. Od niej córka uczy się, jak to jest być matką, córką, siostrą, ciotką, babcią; jak być kobietą młodą, w średnim wieku i starą; jak odnosić się do seksu: czy traktować go jako jedno z ważnych źródeł satysfakcji, czy unikać, minimalizując jego znaczenie; jak zdobywać i utrzymywać miłość mężczyzny; jak być kobietą szczęśliwą, ale także jak przeżywać smutek i rozczarowanie, gorycz rozstania i nadzieję nowej miłości; jak połączyć obowiązki domowe z zaangażowaniem w pracę zawodową.
Co matki dają synom? Matka jest pierwszą kobietą, jaką syn poznaje. Może być dla niego symbolem: kobiecej siły lub słabości; prostoliniowości lub manipulacji i intryganctwa; zawładnięcia lub wyzwolenia; opiekuńczości lub odrzucenia, miłości lub wrogości. Przez swoją nieobecność w rodzinie matka pozbawia się nie tylko wpływu na wychowanie dzieci, ale również pozbawia siebie akceptacji ze strony dzieci, na co zwraca uwagę L. Mościcka-Melibruda w książce „Być matką dorosłych dzieci”; zrozumienia jak niełatwo być matką, która stara się spełniać tak wiele zadań i boryka się jednocześnie z obciążeniami własnej historii życia; wyrozumiałości dla kompromisów, które się zdecydowała podjąć na tej drodze; kobiecej solidarności wobec zagrożeń, jakie niesie życie; zauważenia, że niezależnie od wieku jesteśmy stale kobietami i mamy prawo do kobiecej próżności, miłości mężczyzny, wzruszeń i fascynacji światem uczuć; opieki i cierpliwości, kiedy będziemy już stare.

- Wielomiesięczna nieobecność rodzica lub rodziców stwarza poważne zagrożenie nie tylko dla dziecka. Skutki takiej nieobecności odczuwalne są przecież dla wszystkich członków rodziny…

- Na to pytanie odpowiedzieliśmy już w poprzednich, na koniec warto powiedzieć, że rodzina przypomina system „naczyń połączonych”. Jeżeli jedno z „naczyń” jest uszkodzone, zaburzeniu ulega cały system. Rolą rodziny jest zabezpieczenie dzieciom miłości, bezpieczeństwa i akceptacji. Nie da się tego osiągnąć w pełni w „rodzinie zastępczej”. Nie tak dawno TV pokazała reportaż o dziewczynce wychowywanej przez kochających dziadków, która pojechała do Anglii w poszukiwaniu mamy. I tak to jest.

2009-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Św. Teresa od Dzieciątka Jezus - "Moim powołaniem jest miłość"

Niedziela łódzka 22/2003

[ TEMATY ]

św. Teresa z Lisieux

Adobe Stock

Św. Teresa z Lisieux

Św. Teresa z Lisieux

O św. Teresie od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza, karmelitance z Lisieux we Francji, powstały już opasłe tomy rozpraw teologicznych. W tym skromnym artykule pragnę zachęcić czytelników do przyjaźni z tą wielką świętą końca XIX w., która także dziś może stać się dla wielu ludzi przewodniczką na krętych drogach życia. Może także pomóc w zweryfikowaniu własnego stosunku do Pana Boga, relacji z Nim, Jego obrazu, który nosimy w sobie.

Życie św. Teresy daje się streścić w jednym słowie: miłość. Miłość była jej głównym posłannictwem, treścią i celem jej życia. Według św. Teresy, najważniejsze to wiedzieć, że jest się kochanym, i kochać. Prawda to, jak może się wydawać, banalna, ale aby dojść do takiego wniosku, trzeba w pełni zaakceptować siebie. Św. Teresie wcale nie było łatwo tego dokonać. Miała niesforny charakter. Była bardzo uparta, przewrażliwiona na swoim punkcie i spragniona uznania, łatwo ulegała emocjom. Wiedziała jednak, że tylko Bóg może dokonać w niej uzdrowienia, bo tylko On kocha miłością bez warunków. Dlatego zaufała Mu i pozwoliła się prowadzić, a to zaowocowało wyzwoleniem się od wszelkich trosk o samą siebie i uwierzeniem, że jest kochana taką, jaka jest. Miłość to dla św. Teresy "mała droga", jak zwykło się nazywać jej duchowy system przekonań, "droga zaufania małego dziecka, które bez obawy zasypia w ramionach Ojca". Św. Teresa ufała bowiem w miłość Boga i zdała się całkowicie na Niego. Chciała się stawać "mała" i wiedziała, że Bogu to się podoba, że On kocha jej słabości. Ona wskazała, na przekór panującemu długo i obecnemu często i dziś przekonaniu, że świętość nie jest dostępna jedynie dla wybranych, dla tych, którzy dokonują heroicznych czynów, ale jest w zasięgu wszystkich, nawet najmniejszych dusz kochających Boga i pragnących spełniać Jego wolę. Św. Teresa była przekonana, że to miłosierdzie Boga, a nie religijne zasługi, zaprowadzi ją do nieba. Św. Teresa chciała być aktywna nie w ćwiczeniu się w doskonałości, ale w sprawianiu Bogu przyjemności. Pragnęła robić wszystko nie dla zasług, ale po to, by Jemu było miło i dlatego mówiła: "Dzieci nie pracują, by zdobyć stanowisko, a jeżeli są grzeczne, to dla rozradowania rodziców; również nie trzeba pracować po to, by zostać świętym, ale aby sprawiać radość Panu Bogu". Św. Teresa przekonuje w ten sposób, że najważniejsze to wykonywać wszystko z miłości do Pana Boga. Taki stosunek trzeba mieć przede wszystkim do swoich codziennych obowiązków, które często są trudne, niepozorne i przesiąknięte rutyną. Nie jest jednak ważne, co robimy, ale czy wykonujemy to z miłością. Teresa mówiła, że "Jezus nie interesuje się wielkością naszych czynów ani nawet stopniem ich trudności, co miłością, która nas do nich przynagla". Przykład św. Teresy wskazuje na to, że usilne dążenie do doskonałości i przekonywanie innych, a zwłaszcza samego siebie, o swoich zasługach jest bezcelowe. Nigdy bowiem nie uda się nam dokonać takich czynów, które sprawią, że będziemy w pełni z siebie zadowoleni, jeśli nie przekonamy się, że Bóg nas kocha i akceptuje nasze słabości. Trzeba zgodzić się na swoją małość, bo to pozwoli Bogu działać w nas i przemieniać nasze życie. Św. Teresa chciała być słaba, bo wiedziała, że "moc w słabości się doskonali". Ta wielka święta, Doktor Kościoła, udowodniła, że można patrzeć na Boga jak na czułego, kochającego Ojca. Jednak trwanie w takim przekonaniu nie przyszło jej łatwo. Przeżywała wiele trudności w wierze, nieobce były jej niepokoje i wątpliwości, znała poczucie oddalenia od Boga. Dzięki temu może być nam, ludziom słabym, bardzo bliska. Jest także dowodem na to, że niepowodzenia i trudności są wpisane w życie każdego człowieka, nikt bowiem nie rodzi się święty, ale świętość wypracowuje się przez walkę z samym sobą, współpracę z łaską Bożą, wypełnianie woli Stwórcy. Teresa zrozumiała najgłębszą prawdę o Bogu zawartą w Biblii - że jest On miłością - i dlatego spośród licznych powołań, które odczuwała, wybrała jedno, mówiąc: "Moim powołaniem jest miłość", a w innym miejscu: "W sercu Kościoła, mojej Matki, będę miłością".
CZYTAJ DALEJ

Po Mszy ustawili się przy trumnie. Tak Wałbrzych pożegnał ks. kan. Wojciecha Draba

2026-09-30 23:10

[ TEMATY ]

Wałbrzych

bp Ignacy Dec

pogrzeb kapłana

kapłan diecezji świdnickiej

ks. Wojciech Drab

ks. Mirosław Benedyk/Niedziela

Po zakończeniu Mszy św. wierni podchodzili do trumny śp. ks. kan. Wojciecha Draba, by dotknąć jej i w ciszy oddać zmarłemu kapłanowi ostatni znak pożegnania.

Po zakończeniu Mszy św. wierni podchodzili do trumny śp. ks. kan. Wojciecha Draba, by dotknąć jej i w ciszy oddać zmarłemu kapłanowi ostatni znak pożegnania.

Ta księga się nie zamknęła. Ona cały czas jest otwarta – powiedział podczas pożegnania ks. kan. Wojciecha Draba dziekan dekanatu Wałbrzych-Północ. 30 września w kościele św. Barbary w Wałbrzychu biskupi, blisko 50 kapłanów, rodzina, parafianie i przyjaciele dziękowali za życie kapłana, który przez lata prowadził innych przez słowo Boże, sakramenty i osobiste spotkanie.

Liturgii przewodniczył bp Ignacy Dec. Przy ołtarzu stanął również bp Adam Bałabuch oraz blisko 50 kapłanów. W pierwszych ławkach zasiedli najbliżsi ks. Wojciecha, wśród nich jego mama Elżbieta, brat Maciej z rodziną, a świątynię wypełnili wierni z Wałbrzycha, Doboszowic i wielu innych miejsc związanych z jego ponad 24-letnią posługą kapłańską.
CZYTAJ DALEJ

Milion dzieci wraz Leonem XIV modli się o pokój

2026-10-01 18:40

[ TEMATY ]

dzieci

różaniec

Papież Leon XIV

Vatican Media

Papież Leon XIV modli się na różańcu

Papież Leon XIV modli się na różańcu

O pokój dla dzieci żyjących w krajach ogarniętych wojną modli się dziś wieczorem wraz z Ojcem Świętym milion dzieci na całym świecie. „Pięćdziesiąt milionów «Zdrowaś Maryjo» wznosi się do Nieba ze wszystkich stron i we wszystkich językach świata” - zaznaczył papież podczas spotkania z dziećmi i ich rodzinami przy Grocie Matki Bożej z Lourdes w Ogrodach Watykańskich. Było tam obecnych 1300 osób.

Leon XIV zachęcając najmłodszych do wspólnej modlitwy różańcowej w intencji pokoju podkreślił, że jest to prosta modlitwa, którą może odmawiać każdy. Przypomniał sceny z życia Jezusa rozważane w tajemnicach światła: chrzest w Jordanie, cud w Kanie Galilejskiej, głoszenie Królestwa Bożego, przemienienie na górze Tabor oraz ustanowienie Eucharystii podczas Ostatniej Wieczerzy.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję