Reklama

Niedziela Małopolska

To dawało radość

Jest wikariuszem w parafii pw. św. Michała w Sieprawiu. W czerwcu br. dziękował wraz z parafianami, a tydzień później z rodakami z Krzyżowej (z parafii pw. Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny k. Żywca) za srebrny jubileusz kapłaństwa. Co warte uwagi, z tych 25 lat służenia Bogu i ludziom, przez prawie 22 lata pracował na Ukrainie, gdzie miał wpływ na powstanie kilku parafii, wybudował dwa kościoły, dwie kaplice oraz dwa domy, w których sieroty znajdują opiekę i wsparcie.
Z ks. Henrykiem Kamińskim o jego pracy misyjnej rozmawia Maria Fortuna-Sudor

Niedziela małopolska 28/2017, str. 7-8

[ TEMATY ]

wywiad

Mirosław Michalik

Zawsze chciałem głosić prawdę o Chrystusie – wyznaje ks. Henryk Kamiński

Zawsze chciałem głosić
prawdę o Chrystusie – wyznaje
ks. Henryk Kamiński

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

MARIA FORTUNA-SUDOR: – Księże Henryku, co sprawiło, że wyjechał Ksiądz na misje na Ukrainę?

KS. HENRYK KAMIŃSKI: – Moim pragnieniem zawsze było służyć na misjach, ale myślałem o Afryce, Ameryce Południowej. A wyjazd na Wschód zawdzięczam tylko i wyłącznie św. Janowi Pawłowi II, który w 1991 r., podczas pielgrzymki w Polsce, powiedział do kapłanów i zakonników: „Jedźcie na Wschód”. Kiedy usłyszałem te słowa, to pomyślałem, że tam się otwiera nowy świat. To właśnie wtedy Jan Paweł II wyświęcił nowych hierarchów dla Ukrainy i Białorusi, a ja doszedłem do wniosku, że to być może jest właśnie moja droga.

– W jaki sposób przygotowywał się Ksiądz do tej pracy?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

– Jako diakon pojechałem na praktykę wakacyjną do Nowogródka. To był wtedy jeszcze Związek Radziecki. Na miejscu spotkałem proboszcza parafii, ks. Antoniego Dziemiankę, który teraz jest biskupem pińskim. Gdy tam trafiłem, trwały przygotowania do wyjazdu młodzieży na spotkanie z Janem Pawłem II w Częstochowie. Ks. Antoni powiedział, że moim zadaniem będzie przygotowanie ich do tej wyprawy, co wcale nie było łatwe – głosiłem w niedziele katechezy, na które przychodziło ok. 500 młodych ludzi. Dla mnie to był taki cud, bo po 3 dniach zacząłem mówić pełnymi zdaniami po rosyjsku (śmiech).
W czasie tej praktyki wykonywaliśmy wszystkie posługi, które leżały w kompetencjach diakonów; udzielaliśmy ślubów, chrztów, katechizowaliśmy. I byłem zachwycony gorliwością spotkanych ludzi. Ich ogromnym pragnieniem, aby do nich wrócili kapłani. To właśnie w Nowogródku się przekonałem, zobaczywszy i przeżywszy wiele, w tym moment rozpadu Związku Radzieckiego, że trzeba jechać na Wschód. Tym bardziej, że tam wtedy brakowało księży.

– I rok po święceniach został Ksiądz skierowany do pracy duszpasterskiej na Ukrainie. Pamięta Ksiądz pierwsze wrażenia, przeżycia?

– Była połowa sierpnia, upał 40 stopni, gdy do Kijowa przyjechałem pociągiem. Na dworcu przesiadłem się do tzw. elektryczki, czyli osobowego pociągu, w którym panował okropny ścisk. Zmierzałem do Gniewania, gdzie miała być moja pierwsza parafia. Miałem ze sobą plecak z ubraniami, walizkę z książkami i jeszcze gitarę. I z tym bagażem jechałem ponad dwie godziny, stojąc dosłownie na jednej nodze – ledwo żywy. Gdy wreszcie tłok się zmniejszył, to usiadłem tam, gdzie stałem i zasnąłem. Obudził mnie głos człowieka mówiącego o Jezusie, ale zaraz potem usłyszałem kłótnię... W końcu dojechałem do Gniewania, gdzie miał ktoś na mnie czekać. Wysiadam, rozglądam się, nikogo nie widzę. I nagle dostrzegam dwóch chłopaków, którzy z rowerem biegną w moim kierunku. Potem rzucają się do moich bagaży, aby je zabrać, a następnie przede mną… klękają i całują mnie w rękę, mówiąc po ukraińsku: „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”. To, co wtedy zobaczyłem, czego doświadczyłem, było dla mnie wielkim zaskoczeniem. Zacząłem się zastanawiać, gdzie ja przyjechałem. Początki były rzeczywiście bardzo trudne.

– Nie chciał Ksiądz uciekać?

Reklama

– Nie, ja jestem człowiekiem wychowanym w górach. Potrafię, jak to góral, wszystko zrobić. A Pan Bóg w realizacji tych planów błogosławił, więc się nie miałem czego obawiać. A pół roku później zostałem skierowany do Czarnihowa, który znajduje się ok. 70 km od Czarnobyla. Tam była straszna bieda. Ich renty, w przeliczeniu stanowiły równowartość 8 dolarów, a i to czasem otrzymywali z półrocznym opóźnieniem. Dzieci chorowały. Nigdy nie zapomnę pierwszej kolędy, którą tam przeżyłem, a zależało mi bardzo, żeby moich parafian odwiedzić, zobaczyć, jak mieszkają.

– I jakie spostrzeżenia?

– Któregoś dnia wszedłem na piąte piętro do jednej babci. Rozmawiamy, a tu nagle pieje kogut. Zdziwiony rozglądam się wokół, a babcia spieszy z wyjaśnieniem, że to jej kurki na balkonie. Ona tam miała kilka kurek i koguta, i tym sposobem swoje jajka na śniadanie. Tam niektórzy nawet świniaki hodowali. Z jednej strony to było dziwne, wręcz przerażające, a z drugiej – zachwycające, jak ci ludzie potrafili sobie w tej biedzie radzić. I to mnie jeszcze bardziej utwierdzało w przekonaniu, że oni zasługują na to, aby im pomóc, aby im nieść Chrystusa, głosić Ewangelię.

– W tych trudnych czasach wybudował Ksiądz kościoły, kaplice, domy sierot. W jaki sposób pozyskiwał Ksiądz fundusze?

– Nigdy się o to nie martwiłem (śmiech). Jeśli wierzymy w Pana Boga, który ma wszystko, to po co się przejmować? Pan Bóg daje, jak Go prosimy. Oczywiście, trzeba się było natrudzić, trzeba było jeździć do Polski, żeby, głosząc homilie, wyżebrać pieniądze, a potem za nie kupić potrzebne materiały. Ale to dawało wielką radość.

– Podobno w krajach byłego Związku Radzieckiego nie można niczego załatwić bez łapówki...

– Ja tam tyle lat pracowałem, tyle kolejnych projektów realizowałem, ale nigdy nic nie dawałem. To jeszcze oni mi pomagali (śmiech).

Reklama

– Zyskał Ksiądz ich sympatię i zaufanie, stwarzając możliwość wakacyjnych wyjazdów dla ich dzieci.

– Zauważyłem, że maluchy bardzo chorują, co moi parafianie tłumaczyli bliskością Czarnobyla. Ale stwierdziłem, że te dzieci są zwyczajnie niedożywione. I zacząłem organizować dla nich wakacyjne wyjazdy. Najpierw do Polski, a potem także do Austrii i Włoch. Dla tych dzieci to było przeniesienie się w inny świat. A na Ukrainie ludzie dostrzegli z naszej strony szczerość intencji, chęć pomagania. I to bardzo pozytywnie wpłynęło tam na postrzeganie Kościoła katolickiego.

– Co Księdzu dały prawie 22 lata pracy na misjach?

– Nigdy nie patrzyłem na misje przez pryzmat mojego rozwoju. Zawsze wiedziałem, że mam służyć i nieść Chrystusa i Ewangelię. Byłem przekonany, że właśnie po to jestem. Nie mam wiedzy ani intelektualnego przygotowania, jestem nieudolny, ale mam serce i szczerość wiary. I to jest najważniejsze. Zawsze chciałem głosić prawdę o Chrystusie. To Jego niosłem i niosę. Nie siebie.

2017-07-06 10:26

Oceń: +3 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Trzymać się Różańca

Niedziela Ogólnopolska 11/2014, str. 26-27

[ TEMATY ]

wywiad

różaniec

Jacek Rzyski

LIDIA DUDKIEWICZ: – Pochodzi Pan z Częstochowy – kiedyś, prezentując w „Niedzieli” sylwetkę Jana Pospieszalskiego, pozwoliliśmy sobie nasz artykuł zatytułować: „Chłopak spod Jasnej Góry”. Pana rodzina mieszkała na plebanii parafii św. Barbary (obecnie paulińskiej), u stóp klasztoru. Przed laty osobiście spotykałam Pana rodziców – Donatę i Stanisława Pospieszalskich. Tata w latach 80. i 90. przynosił nawet artykuły do druku w „Niedzieli”, a z Mamą słuchałyśmy razem wykładów z zakresu sztuki sakralnej. Zdarzało się, że naszym wykładowcą był Stanisław Pospieszalski. Miałam też okazję poznania niektórych rodzinnych tajemnic, m.in. dotyczących religijnego wychowania dużej gromadki dzieci. Poszukując ludzi, którzy mogą świadczyć o mocy modlitwy różańcowej, dotarłam do Pana. Zwracam się więc z prośbą o wspomnienia na temat religijnego charakteru Pana rodzinnego domu w Częstochowie.
CZYTAJ DALEJ

„Bóg z nami” streszcza całą Ewangelię

2026-08-16 10:03

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

pexels.com

Prorok Micheasz kieruje wzrok ku Betlejem Efrata, osadzie zbyt małej, by liczyć się wśród rodów Judy. Właśnie stamtąd wyjdzie Władca Izraela, którego „pochodzenie od początku, od dni wieczności”. Bóg wybiera to, co małe, aby objawić moc swoich obietnic. Tak było z Dawidem, najmłodszym z synów Jessego, tak będzie z jego wielkim Potomkiem. Nie przypadkiem to właśnie proroctwo zacytują uczeni w Piśmie, gdy Herod zapyta o miejsce narodzenia Mesjasza (Mt 2,6).
CZYTAJ DALEJ

We Francji Papież odwiedzi Centrum Schumana, co powie o Europie?

2026-09-08 15:14

[ TEMATY ]

Europa

Papież Leon XIV

Centrum Schumana

Adobe Stock

Za niespełna trzy tygodnie Papież uda się w podróż apostolską do Francji. 28 września w Metz Leon XIV odwiedzi Centrum Roberta Schumana i wygłosi przemówienie na temat Europy. Nie należy się jednak spodziewać, że Papież ograniczy się do naiwnej pochwały integracji europejskiej. Ważniejsze jest podjęcie tematu pojednania i zachęta młodych chrześcijan do zaangażowania w życie polityczne - uważa ks. Cédric Burgun.

Pochodzący z Metz ks. Burgun jest osobiście zaangażowany w proces beatyfikacyjny Schumana. Przyznaje, że zarówno postać Schumana, jak Unia Europejska to tematy, które budzą dziś kontrowersje wśród francuskich katolików. Przypomina, że w jego rodzinnych stronach wciąż są żywe traumatyczne wspomnienia z wojny. Tytułem przykładu, przytacza słowa własnej babci: „Dlaczego mamy się zajmować się Schumanem, którego celem było pojednanie z naszym wrogami?”
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję