Reklama

Kościół

Sakralne oblicze Mistrza Amadeusza

Niedziela Ogólnopolska 25/2018, str. 28-29

[ TEMATY ]

muzyka

Wolfgang Amadeusz Mozart jest uznawany za muzycznego geniusza

„Wolfgang Amadeus Mozart”, Barbara Krafft, portret pośmiertny, 1819 r.

„Wolfgang Amadeus Mozart”, Barbara Krafft, portret pośmiertny, 1819 r.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Reklama

Bez wątpienia był bon vivantem, człowiekiem, który nie stronił od rozrywkowej strony życia. Jednak pojmowanie Wolfganga Amadeusza Mozarta wyłącznie jako muzycznego geniusza, który spędzał czas na hulankach, jest stereotypem mocno podbudowanym wizerunkiem kompozytora wytworzonym na potrzeby hollywoodzkiej produkcji „Amadeusz”. Jak to często bywa, prawda leży gdzie indziej, albo – jak mawia klasyk – tam, gdzie leży. Mozart jako jeden z trzech geniuszy w pojęciu globalnym, kompozytor stawiany w jednym rzędzie z Janem Sebastianem Bachem i Fryderykiem Chopinem, genialnie obracał się w obrębie muzyki sakralnej. W ramach tegorocznej edycji Festiwalu Mozartowskiego w Warszawie cztery koncerty będą poświęcone właśnie dziełom, które salzburski Mistrz tworzył w silnym związku z liturgią. Już 21 czerwca br. w bazylice archikatedralnej w Warszawie zabrzmią dwie pozycje znajdujące się od lat w koronnym repertuarze Warszawskiej Opery Kameralnej. Choć oba te dzieła muzyki oratoryjnej w dorobku Wolfganga Amadeusza Mozarta nie ustępują pięknem jego „Requiem” i Mszy c-moll, to jednak nieczęsto goszczą na koncertowych afiszach. Wydawać by się mogło, że Msza „Koronacyjna” nie kryje przed nami tajemnic. Jednak na podstawie ostatnich badań dowiadujemy się, ze została skomponowana na użytek salzburskiej katedry, przypuszczalnie z okazji świąt Wielkiej Nocy, a nie – jak wcześniej sądzono - z okazji koronacji cudownego obrazu Matki Bożej w Maria Plain niedaleko Salzburga. Wykonano ją prawdopodobnie również w trakcie uroczystości koronacyjnych cesarza Leopolda II na króla Czech (6 września 1791 r. w Pradze). Drugim dziełem, które zabrzmi tego samego wieczoru, są Mozartowskie Nieszpory, czyli „Vesperae solennes de confessore”, które na tle całej muzyki sakralnej Mozarta są dziełem bardziej skondensowanym i zwartym, acz nieczęsto wykonywanym. Tym samym warto wsłuchać się w ich frazy, Nieszpory bowiem, skomponowane na potrzeby kalendarza liturgicznego katedry w Salzburgu (1780), kryją prawdziwą perłę – jedną z najpiękniejszych arii sopranowych w całej muzyce Mozarta (nie tylko sakralnej). Mowa o „Laudate Dominum”, w którym po przejmujących frazach solowych na pierwszy plan wychodzi chór. Zdradzę, że to jedno z moich ulubionych Mozartowskich dzieł, a wspomniana aria to perełka w jego spuściźnie. I jeszcze ciekawostka. Rękopis Mszy „Koronacyjnej” znajduje się w zbiorach Biblioteki Jagiellońskiej w Krakowie.

Reklama

O Mszy c-moll zazwyczaj pisze się w kontekście jej doskonałości oraz... pozostawania w cieniu słynnego „Requiem”. Nie przez przypadek msza utrzymana w tonacji c-moll nazywana jest również Wielką. Dzieje się tak zarówno dla podkreślenia jej monumentalnej formy, jak i za sprawą jej zewnętrznych rozmiarów: rozbudowanych poszczególnych części, składających się niejednokrotnie z kilku samodzielnych utworów, bogactwa środków wyrazu, monumentalnych, często rozbudowanych nawet do ośmiu głosów partii chóralnych. Do tego należy dodać bardzo wszechstronne wykorzystanie głosów solowych oraz dużego ciężaru, który spoczywa na instrumentach dętych i kotłach. Mozart tę mszę pisał na przełomie 1782 i 1783 r. Było to podziękowanie za to, że Konstancja Weber została jego żoną – Mozart złożył ślubowanie, że jeśli tak się stanie, skomponuje mszę. Sam Mozart nigdy nie usłyszał dzieła w kompletnej wersji, pozostawił je niedokończone. Blisko 200 lat później (w 1901 r.) Aloys Schmitt dobrał według własnej koncepcji odpowiednie utwory Mozarta, którymi uzupełnił brakujące części mszy. Oryginalnymi ogniwami napisanymi przez Mozarta były: „Kyrie”, „Gloria”, „Sanctus”, „Benedictus” i pierwsza część „Credo” (do „Et incarnatus est” włącznie). Brakowało kolejnych fragmentów „Credo” (od „Crucifixus”), „Agnus Dei” i „Dona nobis pacem”. W 2015 r. niemiecki kompozytor Thomas Cornelius skomponował brakujące „Agnus Dei”. Sam Mozart zaprezentował niekompletną Mszę c-moll w 1783 r. (Salzburg), a w miejsce brakujących ogniw wprowadził przypuszczalnie części z wcześniejszych swoich mszy. Jak by nie patrzeć, powstało dzieło genialne, zapewne popularnością ustępujące „Requiem”, za sprawą otoczki, czy może wręcz iście sensacyjnych wątków, których nie brak wokół najsłynniejszej kompozycji oratoryjnej Mozarta. Msza c-moll zabrzmi 1 lipca o godz. 20.30 w kościele seminaryjnym w Warszawie (Krakowskie Przedmieście 52/54) pod dyrekcją Marcina Sompolińskiego.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Mozartowskie „Requiem”, czyli arcydzieło kryjące się pod numerem 626 w katalogu dzieł Mozarta Ludwiga Rittera von Köchla, to jedna z najbardziej owianych tajemnicą kompozycji w historii muzyki. Ostatnie „dziecko” tego kompozytora należy do pereł kultury, ale stało się też kanwą licznych legend – dość wspomnieć kinematografię, w której tworzenie „Requiem” przez Mozarta rozsławił film Miloša Formana „Amadeusz”. W tym nagrodzonym kilkoma Oscarami obrazie reżyser przedstawił dzieje powstawania „Requiem” barwnie, jak na Hollywood przystało, jednak w realnym życiu było trochę inaczej, niż to pokazał czeski reżyser. Jedno jest najważniejsze – zarówno film, jak i sama ukazana w nim historia rozbudziły wyobraźnię i zainteresowanie muzyką mistrza Wolfganga nawet u tych, którzy od muzyki klasycznej stronili. Muzyka z obrazu stała się płytowym bestsellerem, ekspresyjny plakat filmu zawisł w niejednym domu czy akademiku. Przez wiele lat nie było wiadomo, na czyj pogrzeb „Requiem” zostało zamówione, i snuto domysły. Co więcej, nie dowiedział się tego nigdy nawet sam kompozytor. Mozart, który w tamtym czasie prowadził życie, które dzisiaj nazwalibyśmy niesportowym, mimo zamówienia i zapłaty „z góry” nie od razu przystąpił do pracy. W zasadzie przytłoczony innymi zamówieniami nie miał na to zbyt wiele czasu, równolegle bowiem tworzył opery: „Czarodziejski flet” i „Łaskawość Tytusa”. Gdy wreszcie wziął się do pracy nad tą partyturą, rozchorował się. Złożony chorobą w ostatnich dniach swojego życia podyktował przyjacielowi Franzowi Xaverowi Süssmayrowi kolejne frazy tej najsłynniejszej z żałobnych mszy. Między jawą a gorączkową maligną komponował w przekonaniu, że to msza żałobna za jego duszę. Umarł 4 grudnia 1791 r. w wieku 35 lat, w trakcie dyktowania ósmego taktu przepięknej „Lacrimosy”. Süssmayr dokończył szkice przyjaciela. Oryginalne Mozartowskie frazy: „Dies irae”, „Confutatis” czy „Tuba mirum”, podobnie jak „Lacrimosa”, dowodzą dzisiaj geniuszu kompozytora. Natomiast demoniczne „Sanctus”, melancholijne „Benedictus” i dotykające romantycznej nuty „Agnus Dei” to już dzieło Süssmayra. Tutaj kontynuator osiągnął poziom godny jego własnego mistrza. Gdyby zmierzyć jakość warsztatu Süssmayra powagą i poziomem fraz, samo „Agnus Dei” stawia go w gronie mistrzów.

My dzisiaj już znamy więcej szczegółów. Zleceniodawcą arcydzieła, co wyszło na jaw dwa lata po śmierci Mozarta, okazał się muzyczny amator, który zwykł zamawiać i przywłaszczać sobie cudze kompozycje. Wydawał je pod swoim nazwiskiem – hrabiego Franciszka Walsegga zu Stuppach. Zapłacił za partyturę przez pośrednika, adwokata Johanna Nepomuka Sortschana, 50 dukatów. Jego postać była tak samo tragiczna jak los „Requiem”. Wiele lat wcześniej zmarła nagle jego żona. „Requiem” miało być pełnym żalu wspomnieniem po ukochanej. Jeśli ktoś chce się wczytać w iście sensacyjną opowieść o „Requiem”, odsyłam do rewelacyjnego opracowania wybitnego, nieodżałowanego muzykologa Piotra Orawskiego z cyklu Piotr Orawski: „Piękno muzyki (11): Requiem – między prawdą a zmyśleniem” (www.wszystkoconajwazniejsze.pl/piotr-orawski-piekno-muzyki-11-requiem-miedzy-prawda-a-zmysleniem/). „Requiem” w czasie Festiwalu Mozartowskiego zabrzmi dwukrotnie: 29 czerwca o godz. 20 (koncert w kościele seminaryjnym poprowadzi dyrygent Monika Wolińska, artystka, która aktualnie podbija serca melomanów w Stanach Zjednoczonych) oraz w tym samym miejscu 8 lipca o godz. 20.30 (koncert poprowadzi dyrygent Benjamin Bayl). A na koniec ciekawostka. „Requiem” zabrzmi również w wersji kameralnej, instrumentalnej tego samego dnia niespełna cztery godziny wcześniej w Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie (Oranżeria, ul. Stanisława Kostki Potockiego 10/16), gdzie muzyka oratoryjna Mozarta zostanie wykonana w specjalnych transkrypcjach na kwartet smyczkowy (Warsaw Opera Quartet) i głos solowy (Dorota Szczepańska – sopran). „Requiem” opracował, jeszcze w czasach Mozarta, Peter Lichtenthal. Tygodnik „Niedziela” sprawuje patronat medialny nad 28. Festiwalem Mozartowskim. Festiwalowe detale: operakameralna.pl .

Piotr Iwicki
Muzyk, publicysta

2018-06-19 11:34

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Czy koncert w kościele to świętokradztwo?

[ TEMATY ]

muzyka

liturgia

muzyka chrześcijańska

www.youtube.com

Muzyka w kościele to coś powszechnego. Czy można z nią przesadzić? Kiedy muzyka przeszkadza lub jest niewłaściwa? Pisze o tym Antonina Karpowicz-Zbińkowska – doktor nauk teologicznych, muzykolog.

Z jednej strony, zwyczaj wykonywania muzyki sakralnej w salach koncertowych, zupełnie poza kontekstem kultycznym, funkcjonuje już długo. Została ona już dawno zawłaszczona przez tych, którzy z wiarą katolicką czy chrześcijańską nie mają nic wspólnego, i jest traktowana jako dziedzictwo kulturowe, zdatne do pokazywania niczym obrazy sakralne w muzeach. Z drugiej zaś – czymś zupełnie zwyczajnym i powszechnym, oficjalnie dozwolonym przez przepisy kościelne, jest wykonywanie muzyki sakralnej w kościołach na zasadzie ogólnodostępnych koncertów.
CZYTAJ DALEJ

Holandia: ogromny wzrost liczby konwertytów

2026-02-13 08:44

[ TEMATY ]

Holandia

ogromny wzrost

konwertytów

Adobe Stock

W kolejnym europejskim kraju gwałtownie przybywa dorosłych, wstępujących do Kościoła katolickiego: według oficjalnych statystyk Kościoła katolickiego w Holandii, liczba konwertytów wzrosła w 2024 r. o 40 proc. w porównaniu z poprzednim rokiem. Liczby te obejmują zarówno nowo ochrzczonych, jak też tych, którzy przechodzą na katolicyzm z innych wspólnot chrześcijańskich - wyjaśnia Vatican News.

O fenomenie pisze portal zenit.org, powołując się na dane holenderskiego Katolickiego Instytut Statystyki Kościelnej (KASKI). W ich świetle okazuje się, że Holandia, uważana za symbol europejskiej sekularyzacji i przekształcania przestrzeni sakralnych na komercyjne, przeżywa duchowe przebudzenie, które prowadzi ludzi do Kościoła katolickiego.
CZYTAJ DALEJ

Ktoś zapyta z bólem: "Przecież Bóg jest dobry, a mnie spotykają same nieszczęścia…". Co odpowiedzieć?

2026-02-13 21:58

[ TEMATY ]

duchowość

pixabay.com

Największym wrogiem woli Bożej jest nasze ego – niczym król samozwańczy, który próbuje zasiąść na tronie należącym jedynie do Boga. To ego jest niczym rozkapryszone dziecko, które tupie nogą w świątyni serca, domagając się, by wszystko było po jego myśli.

Nieustannie chce udowadniać, pouczać, stawiać na swoim, wykrzykując jak bęben wojenny jedno słowo: „JA!”. Bunt, jeśli się w Tobie pojawia, jest jak fala sztormowa, która uderza o brzegi Twojej duszy, burzy pokój serca, mąci wiarę, zaciemnia widzenie. Rodzi się z niezrozumienia, dlaczego Twoje życie toczy się tak, a nie inaczej. I chociaż zdaje Ci się, że dryfujesz po ciemnym morzu zdarzeń bez latarni i bez kompasu, to właśnie wtedy ufność w Bożą mądrość jak kotwica rzucona w głębię pozwala zatrzymać się i odnaleźć punkt oparcia. Bo Boża mądrość to nie wąska uliczka naszego logicznego rozumu, ale piękna polna droga pośród wiosennych kwiatów i błękitu nieba, na której poruszają się aniołowie i święci. Nie zawsze wiesz, dokąd prowadzi, ale gdy nią idziesz, w Twojej duszy zaczyna kiełkować pokój jak źródło bijące na pustyni walki wewnętrznej.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję