Bóg w każdym człowieku przez swój obraz i podobieństwo zaszczepił swoją świętość – mówił do wiernych biskup senior Andrzej Suski podczas uroczystości ku czci św. Faustyny w sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Toruniu.
Obchody rozpoczęły się Koronką do Miłosierdzia Bożego, którą poprowadziły siostry ze zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia oraz parafianie. Zebranych powitał proboszcz miejsca oraz kustosz sanktuarium ks. prał. Stanisław Majewski. Wyraził radość z kolejnych uroczystości przeżywanych w parafii, która cała poświęcona jest Bożemu Miłosierdziu.
Bp Andrzej Suski w homilii mówił o świętości, która jest darem i zadaniem dla każdego. Zauważył, że dążenie do niej nie jest łatwe, ale można ją osiągnąć przez życie pobożne i pełne oddanie się Bogu. Szczególnie w sprawach pozornie błahych, prostych i mało ważnych powinniśmy wykazywać się doskonałością na wzór Boży, ponieważ tego oczekuje od nas Zbawiciel.
Ksiądz Biskup, nawiązując do słów św. Jana Pawła II: „Świętość jest wysoką miarą zwyczajnego życia chrześcijańskiego”, wskazał na prostotę życia św. Faustyny, która jest patronką parafii. Jej życie skupione było na zwykłych sprawach: pracy, rodzinie, pomocy drugiemu, jednak wszystko, co robiła i czym się zajmowała, poświęcała Bogu. – Św. Faustyna wybrała Jezusa jako drogocenną perłę, dla której warto wszystko sprzedać, żeby ją nabyć. Tak wiele miłości do Pana Jezusa jest na każdej karcie jej duchowego dziennika – zauważył.
Prawda o Bożym Miłosierdziu, którą przekazała ta święta siostra zakonna, odmieniła losy świata. Bp Suski zwrócił uwagę na to, że jej życie było zwyczajne, zewnętrznie podobne do naszego życia, podkreślił jednak, że „w jej duszy było niebo, był Pan Jezus, który ją nawiedzał, objawiał się i ustanowił wysłanniczką Bożego Miłosierdzia”.
Dziękujemy za cierpliwe oczekiwanie na nasze głosy, za słowa wsparcia i modlitwę. Wszystkie sprawy powierzamy Panu Bogu, ufając, że z każdej sytuacji potrafi On wyprowadzić dobro - czytamy na stronie internetowej Fundacji Teobańkologia.
Wyrażam skruchę, szczery żal i biorę pełną odpowiedzialność za błędne rozwiązania
duszpasterskie, praktyki modlitewne i porady, które 7-8 lat temu prowadziłem wobec Pani
Anny (imię zmienione, użyte w artykule). Chcę podkreślić swoje szczere intencje niesienia
pomocy oraz to, że modlitwa opisana w artykule odbywała się przez telefon w styczniu 2019
roku i nie zawierała żadnych zachęt do popełnienia jakiegokolwiek grzechu. Od tego czasu
moja wiedza, doświadczenie oraz procedury bezpieczeństwa w kontaktach duszpasterskich
uległy całkowitej zmianie.
W sobotę 17 stycznia w kościele Santa Maria alle Fornaci, tuż obok Watykanu, odprawiono Mszę św. żałobną.
Obecność pięciu kardynałów: Pietro Parolina, watykańskiego Sekretarza Stanu; Stanisława Dziwisza, krakowskiego arcybiskupa seniora; Konrada Krajewskiego, jałmużnika papieskiego; Jamesa Michaela Harveya, archiprezbitera bazyliki św. Pawła za Murami; Beniamina Stelli, emerytowanego prefekta Kongregacji ds. Duchowieństwa; arcybiskupów Edgara Peña Parry, substytuta ds. ogólnych Sekretariatu Stanu; i Richarda Gallaghera, sekretarza ds. relacji z państwami; oraz dziesiątek prałatów i księży świadczyła o tym, że był to pogrzeb wyjątkowej osoby. Rzeczywiście, pożegnano zmarłego 15 stycznia Angelo Gugela, historycznego kamerdynera trzech Papieży: Jana Pawła I, Jana Pawła II i Benedykta XVI. Wcześniej służył on w Żandarmerii Watykańskiej i pracował w Gubernatorstwie Państwa Watykańskiego. Kamerdyner jest jedną z osób pracujących w Domu Papieskim i jest do bezpośredniej dyspozycji Papieża w każdej chwili, gdy jest to potrzebne. Angelo czasami usługiwał też przy stole. Natomiast podczas podróży zajmował się bagażem Papieża. Towarzyszył mu podczas audiencji - na przykład trzymał tacę z różańcami, które Papież rozdawał swoim gościom, i zajmował się prezentami, które ludzie przynosili Ojcu Świętemu. Podczas wakacji Jana Pawła II w górach Angelo spędzał większość czasu u jego boku. Zawsze był z Papieżem, wraz z sekretarzem papieskim i żandarmami, którzy zapewniali mu bezpieczeństwo. Jego praca stała się nieodzowna, gdy Papież nie mógł już poruszać się samodzielnie. Na licznych fotografiach tuż obok Jana Pawła II widać u jego boku kamerdynera - Angelo stał się „cieniem papieża”.
Jeden z najbardziej utytułowanych polskich sportowców Kamil Stoch sobotnim występem na dużej skoczni w Predazzo, gdzie zajął 21. miejsce, zamknął olimpijski rozdział w bogatej karierze - oficjalnie zakończy ją po obecnym sezonie. Ma w dorobku cztery medale igrzysk, w tym trzy złote.
Stoch urodził się 25 maja 1987 roku w Zakopanem. Na nartach zaczął jeździć już jako trzylatek. Miał osiem lat, gdy zapisał się do klubu LKS Ząb i oddał pierwszy skok. Jak przyznał później, dyscyplina ta od zawsze go fascynowała. W podzakopiańskim Zębie, jednej z najwyżej położonych miejscowości w kraju, na świat przyszedł m.in. mistrz świata w biegach narciarskich Józef Łuszczek. Niedaleko od rodziców Stocha mieszkał też skoczek Stanisław Bobak.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.