Reklama

Głos z Torunia

Wakacje pod gruszą

„Wśród fali łąk szumiących, wśród kwiatów powodzi…”. Stepy akermańskie? Nie, tak są położone dwie wioski tuż za Toruniem. Wystarczy rower, dobry humor i wolny weekend. Grębocin i Wielka Nieszawka zapraszają do obejrzenia swoich skarbów.

Niedziela toruńska 32/2020, str. IV

[ TEMATY ]

turystyka

wakacje

Archiwum Małgorzaty Borkowskiej

Każdy może nauczyć się kaligrafii

Każdy może nauczyć się kaligrafii

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Oprócz pięknej przyrody w wioskach znajdują się muzea, do których chętnie przyjeżdżają całe rodziny. Dlaczego? Zaraz o tym opowiemy.

Poletko ks. Jana

Reklama

Grębocin położony na północny wschód od Torunia znany był już biskupowi Chrystianowi – pierwszemu pasterzowi diecezji chełmińskiej. Już w XIII wieku pobudowano tam kościół św. Barbary. Kamienna, kwadratowa wieża wystrzelała nad pola i łąki pełne maków – od XV wieku folwark Grębocin należał do dóbr miasta Torunia. Niestety, zawieruchy wojenne nie oszczędziły tego malowniczego zakątka. Świątynia, która od 1565 r. znajdowała się w rękach protestanckich, została zniszczona ponad 100 lat później podczas potopu szwedzkiego. Nie miały dla niego litości również – tak jak dla innych toruńskich przedmieść – wojska francuskie w 1813 r. W czasie zaborów wieś przechodzi z rąk do rąk – zabór rosyjski, Księstwo Warszawskie, ostatecznie zabór pruski. Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę kościół, choć wpisany do rejestru zabytków, popada w ruinę – brakuje wiernych i administratora, który zadbałby o piękną gotycką budowlę. W Grębocinie powstaje katolicka parafia, prężnie dowodzona przez przyszłego męczennika II wojny światowej, ks. Jana Pronobisa. Przerabia on jedną ze szkolnych sal na skromne mieszkanie, drugą na kaplicę i razem z parafianami wznosi mury kościoła św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Angażując mieszkańców nie tylko w działania kościelne (jak chór czy ochronka), ale i kulturalne, jak seanse filmowe, przedstawienia dziecięce czy wspólne zabawy, integruje lokalną społeczność. Kto wie, czy gdyby wojna nie pokrzyżowała jego kroków, nie podniósłby z ruiny upadającego gotyckiego kościółka pamiętającego początki Grębocina.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Proszę... dotykać eksponaty!

Na swój czas świątynia, nie pełniąca już funkcji sakralnych, musiała poczekać do początków XXI wieku. Młode małżeństwo, Agata i Dariusz Suboczowie, fascynaci zabytków piśmiennictwa, pamiętając o tym, że jeszcze w czasach krzyżackich w niedalekiej Pruskiej Łące działał młyn papierniczy, a od XVI wieku papiernia w Lubiczu, postanawia założyć w zrujnowanym kościele Muzeum Piśmiennictwa i Drukarstwa.

Nie jest to zwykłe muzeum. Eksponaty nie pokrywają się tutaj kurzem, co więcej, można je dotykać, a nawet samemu wyprodukować papier, popisać gęsim piórem czy wydrukować stronę gazety na XIX-wiecznej prasie drukarskiej. Szczególnie mile widziane są dzieci – dla maluchów, które świetnie obsługują komórkę czy klawiaturę komputera, niespodzianką będą stare maszyny drukarskie, zestawy piór, wiekowych listów, suszących się u powały pergaminów. Przewodnik opowie o historii piśmiennictwa europejskiego i azjatyckiego, a w parku wokół kościoła będą mogły znaleźć literkowe rzeźby. Warto umówić się tutaj na zwiedzanie muzeum połączone z warsztatami – wystarczy zadzwonić (tel. 56 674-92-00) lub napisać na adres: edukacja@grebocin.pl.

Tajemnicze lewobrzeże

Reklama

Przejdźmy teraz na drugą stronę Wisły. Zachęcamy do przebycia tej trasy rowerem. Mijając Zamek Dybowski i jadąc dalej wzdłuż wału przeciwpowodziowego, wkrótce zobaczymy relikty dawnego zamku krzyżackiego, mały drewniany kościół w Małej Nieszawce, aż dojedziemy na ul. Mennonitów w Wielkiej Nieszawce.

Zarówno Grębocin, jak i Wielka Nieszawka zostały założone już w XIII wieku.

Podziel się cytatem

Ślady Słowian sięgają tam kilku tysiącleci przed narodzeniem Chrystusa. W XIII wieku na nadwiślański brzeg przybywają Krzyżacy. Choć sam zakon nie cieszy się w Polsce dobrą sławą, budując gród i zamek w strategicznym miejscu złowrodzy rycerze są tak oczarowani okolicą, że nazywają ją Vogelsang („ptasi śpiew”). W 1422 r. król Jagiełło zdobywa zamek i zmusza jego gospodarzy do zrównania go z ziemią, sam zaś buduje zamek w niedalekim Dybowie. Tymczasem rozwijająca się Nieszawa zyskuje prawa miejskie, stając się zagrożeniem dla interesów handlowych leżącego po drugiej stronie Wisły Torunia (w tamtych czasach to rzeki były głównymi szlakami kupieckimi). Zdesperowani torunianie burzą miasto i przepędzają jego mieszkańców na południe. Ci znów budują miasto – o tej samej nazwie.

Reklama

Wieś na lewym brzegu Wisły, położona wśród łąk i nadwiślańskich wysp (dziś to półwysep przy Porcie Drzewnym, tuż przy sanktuarium Matki Bożej Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II), znalazła jednak nowych mieszkańców. Pod koniec XVI wieku włocławski bp Maciej Łubieński sprowadza na te tereny osadników z Fryzji zwanych olędrami (olendrami) bądź też menonitami. Są wyznawcami radykalnej odmiany protestantyzmu, stąd też przez swoich współbraci nie są zbyt lubiani (choćby za to, że nie noszą i nie używają broni), za to świetnie odnajdują się w tolerancyjnej Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Zajmują podmokłe ziemie od Żuław aż po Słońsk (okolice dzisiejszego Ciechocinka). Regulują rzeki, osuszają bagna – i dość pokojowo żyją na terenach dzisiejszej Małej i Wielkiej Nieszawki. Zaczynają opuszczać te ziemie dopiero w latach 20. XX wieku, zostawiając po sobie drewniany kościół w Małej Nieszawce, mleczarnię i budynek zboru w Wielkiej Nieszawce oraz liczne domy. Tuż po wojnie nie ma już na lewobrzeżu ani jednego menonity – obawiając się represji ze strony Armii Radzieckiej, wyemigrowali do Niemiec.

Życie trwa

Dziś jednak mamy szansę wejść do menonickiej zagrody w Wielkiej Nieszawce dzięki Olenderskiemu Parkowi Etnograficznemu. Zwiedzimy tam domy bogatych i mniej zamożnych gospodarzy, poczujemy woń suszących się ziół, zobaczymy naczynia, kosze, wywieszone na strychu pierzyny, ręcznie robione makatki, przedwojenne radio i maszynę do szycia, pelargonie, delikatne firanki w oknach i małą kołyskę. W jednym z domostw przeczytamy – pisane niemieckim gotykiem – sentencje zamieszczone nad drzwiami każdej izby: „Panie, Boże mój, w Tobie ufam”; „Ilekroć drzwi obrócą zawias, wspomnij człowieku swój ostatni koniec. Bądź pochwalony Boże”. O przemijaniu przypomni nam położony pod starym dębem cmentarz. Wokół chat szumią zboża, a o nogi wędrowców ociera się muzealny kot.

Jeśli jednak nie chcemy zakończyć naszej wakacyjnej wyprawy w zbyt melancholijnym nastroju, zapakujmy wcześniej ręczniki, klapki i stroje kąpielowe. Dwa kilometry od muzeum znajduje się aquapark o nazwie – a jakże! – Olender. Zarówno dzieci, jak i rodzice znajdą tam coś dla siebie, a niedzielne zwiedzanie muzeum i pluskanie w wodzie mogą zakończyć pysznymi lodami.

2020-08-05 07:21

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Spichlerz nad lazurowym morzem

Szafirowa toń Adriatyku, wyśmienite, niemal niezagospodarowane plaże, zachwycające jaskinie i skały, gaje oliwne i chleb znany w całych Włoszech. Ot, Apulia!

Tym razem zabieram Państwa do Apulii, a właściwie do jej północnej części, czyli na półwysep Gargano. Homer napisał, że Apulia jest miejscem wiecznej wiosny, może z tego powodu pozostała spichlerzem Włoch. Od czasów greckich wytwarza się tutaj wszelkie produkty spożywcze, zwłaszcza zboże, pomidory, oliwę, wina, warzywa i rozmaite sery. Chleb z Apulii do dzisiaj jest najbardziej rozpoznawalny w całych Włoszech. Już w czasach imperium rzymskiego region ten był ważny dla władców. Budowano tu drogi, aby mieć dobrą komunikację ze spichlerzem Italii. Tak powstała słynna Via Appia Antica z Rzymu aż po Brindisi, skąd odpływały statki na wschód. Mnisi bazyliańscy w IX wieku stworzyli tu nowe rodzaje oliwek rosnących pierwotnie na dziko wśród śródziemnomorskich zarośli. W okresie najazdów Saracenów wzdłuż wybrzeży budowano ogrodzenia, z czasem stawały się one zabezpieczeniem gajów oliwnych, otoczonych suchymi kamiennymi murami, które do dziś stanowią jedną z charakterystycznych cech panoramy tego miejsca.
CZYTAJ DALEJ

Będzie zawiadomienie do CBA i prokuratury ws. raportu „Polaków portret własny”

2026-08-21 07:09

[ TEMATY ]

raport

"Polaków portret własny"

Adobe Stock

PiS złoży zawiadomienie do CBA i prokuratury, aby zbadano sprawę „pełnego błędów raportu wygenerowanego w AI” - „Polaków portret własny”; jego autorka Barbara Mróz-Gorgoń powinna zostać błyskawicznie zdymisjonowana - ocenił szef klubu PiS Mariusz Błaszczak.

Raport „Polaków portret własny. Raport z badań DNA marki Polska” z 2025 r. Barbary Mróz-Gorgoń, obecnej pełnomocniczki rządu ds. promocji marki Polski, wywołał w czwartek krytykę z powodu błędów i wykorzystania AI. Autorka zaznaczyła, że był wewnętrznie wykorzystywany w think tanku i przyznała, że nie powinien trafić do sieci. Ministerstwo Sportu i Turystyki zaprzeczyło, by raport był objęty umową z resortem.
CZYTAJ DALEJ

Abp Józef Kupny spotkał się z klerykami na wakacjach

2026-08-21 20:56

FB MWSD Wrocław

Abp Józef Kupny wraz z księżmi przełożonymi i alumnami MWSD we Wrocławiu

Abp Józef Kupny wraz z księżmi przełożonymi i alumnami MWSD we Wrocławiu

Na zakończenie wakacyjnego dnia skupienia w Metropolitalnym Wyższym Seminarium Duchownym we Wrocławiu kleryków odwiedził abp Józef Kupny. Przekazał wspólnocie neogotycki kielich z wizerunkami m.in. bł. Emila Szramka i bł. Józefa Czempiela.

Wakacyjny dzień skupienia rozpoczął się dzień wcześniej i był dla kleryków okazją do wyciszenia oraz duchowego przygotowania do kolejnego etapu formacji. Alumni zatrzymali się nad swoim powołaniem i relacją z Chrystusem. Na zakończenie dnia skupienia wspólnotę odwiedził metropolita wrocławski abp Józef Kupny. Spotkanie miało nieformalny charakter. Zamiast uroczystego przemówienia była rozmowa przy kawie w seminaryjnej kawiarence. – Myślę, że dla kleryków ważne było to, że arcybiskup chciał właśnie tego dnia być ze wspólnotą seminaryjną – powiedział ks. dr Michał Mraczek, rektor MWSD we Wrocławiu.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję