Mogą być ostre jednorazowe lub przewlekłe zapalenia zatok, które trwają miesiącami. W czasie diagnostyki problemu warto stosować naturalne metody leczenia.
Część osób dowiaduje się o chorobie przypadkowo lub nawet nie wie, że powodem ich problemów migrenowych czy podejrzewanych jako neurologiczne są właśnie zatoki. Jeśli problem nawraca, trzeba koniecznie udać się do laryngologa, który wykona badania endoskopowe, a w razie potrzeby zleci tomografię zatok, wymaz czy punkcję.
Reklama
Najczęstszą przyczyną ostrego zapalenia zatok są wirusy grypy, koronawirusy, rynowirusy czy adenowirusy. Jeśli jednak problem się powtarza, warto szukać innych przyczyn, a mogą nimi być m.in. bakterie, grzyby czy alergie. Na skutek osłabienia organizmu może dojść do nadkażenia bakteriami, najczęściej Streptococcus pneumoniae, Haemofilus influenzae czy Moraxella catarrhalis. U osób z cukrzycą czy zaburzoną odpornością należy zwrócić uwagę na grzyby. U alergików źle kontrolowana alergia może mieć duży wpływ na nasilenie problemów z zatokami. Inne przyczyny nawrotów problemów to: skrzywienie przegrody nosa, niedoleczone zęby, także leczone kanałowo, zaburzenia odporności, istniejące już choroby. Przyczyną zapalenia zatok mogą być też zanieczyszczenia środowiska oraz dym papierosowy, a także zaburzenia transportu śluzowo-rzęskowego, co utrudnia usuwanie wydzieliny. Wpływ na powstawanie problemu może mieć również dieta, zwłaszcza bogata w prozapalne, śluzotwórcze i mocno przetworzone produkty żywnościowe, takie jak słodycze, drożdżówki, fastfoody, słodkie napoje, niektóre mleczne produkty.
W ostrym stanie zapalnym najczęściej mamy do czynienia z niedrożnością nosa, gęstym lub lejącym katarem, bólem lub nawet uczuciem rozpierania głowy, pogorszeniem węchu, nierzadko z zawrotami głowy. Przewlekłe zapalenie zwykle ma łagodniejszy przebieg, zdarzają się bóle twarzy, ściekająca po ścianie gardła wydzielina, tkliwość lub uczucie dyskomfortu w okolicach oczu, czoła, policzków, szczęk, uszu lub nosa.
Leczenie akademickie polega na stosowaniu leków przeciwzapalnych oraz leków obkurczających naczynia błony śluzowej nosa, często także sterydów donosowych i produktów przeciwalergicznych. Jeśli problem trwa dłużej lub objawy wskazują na pochodzenie bakteryjne, lekarz zapisuje antybiotyki, pseudoefedrynę czy leki biologiczne. Przy przewlekłych problemach z zatokami zdarza się, że wskazane są zabiegi, w tym operacyjne. Wato sobie jednak uświadomić, że nie zawsze są one skuteczne, a czasem są dość inwazyjne, choć same zabiegi udrażniania wykonuje się obecnie przyjaznymi metodami endoskopowymi, które pozwalają szybko wrócić do normalnego funkcjonowania. Dlatego jeśli istnieje taka możliwość, warto zacząć od stosowania naturalnych metod i szukania przyczyny, zwłaszcza gdy problem nawraca.
Jeśli problem dopiero się rozwija, należy jak najszybciej wdrożyć skuteczne metody. Po pierwsze, należy oczyszczać dobrze nos z zalegającej wydzieliny, choćby solą fizjologiczną, morską, a najlepiej płukać zatoki roztworem soli (pod warunkiem, że jest drożność i nie ma bólu uszu). Często do roztworu naturoterapeuci zalecają dołożenie 5 kropel płynu Lugola, rzadziej – wody utlenionej. Szybkie efekty uzyskuje się przez stosowanie preparatów obkurczających i przeciwzapalnych doustnych typu Acatar, Actifed lub/i sprayu, np. Acatar control, którego zadaniem jest zmniejszenie obrzęku błony śluzowej nosa i hamowanie nadmiernego wytwarzanie wydzieliny, co powoduje udrożnienie nosa, ułatwia usuwanie wydzieliny. Warto stosować naturalne preparaty przeciwzapalne i ułatwiające usuwanie wydzieliny, takie jak olejki z eukaliptusa, pichtowy, miętowy, tymiankowy, rozmarynowy, kadzidłowiec, oregano, goździk. Część z nich można spożywać, a nie stosować tylko do inhalacji, masażu czy dyfuzorów. Z preparatów ziołowych pomocnych w usuwaniu wydzieliny warto polecić Sinupret extract czy balsam jerozolimski. Sprawdzają się też „parówki na ciepło” (z soli, wody, ziół lub olejku) czy inhalacje, np. z roztworu soli czy z olejku Olbas lub Inhalol, przykładanie na zatoki rozgrzanych ziaren gryki, gorczycy czy soli (rozgrzewamy na patelni czy w piekarniku, a następnie wkładamy do skarpety) – najlepiej połączyć z inhalacją i masażem. Można też zastosować metodę ssania oleju (ssać przez minimum 15 min, a następnie wypluć). Sprawdzają się ozon, lampy czy dłuższe stosowanie oleju z czarnuszki, berberysu, witaminy C, kwercetyny, werbeny, NAC – część składników zawiera preparat Adult Sinus Support, picie herbaty (2 x dziennie po 1 łyżeczce) czy ekstraktów ziołowych typu kwiat dziewanny 30 g, korzeń imbiru 10 g, goździki 10 g czy po 20 g owoców anyżu i kopru, ziele hyzopu, macierzanki, tymianku.
Błona śluzowa nosa i zatok jest pierwszą barierą chroniącą przed drobnoustrojami powodującymi choroby, w tym koronawirusem, dlatego w czasie pandemii warto o nią szczególnie dbać – ocenia laryngolog dr Agnieszka Dmowska Koroblewska.
„Natura wyposażyła nas w wiele mechanizmów chroniących przed drobnoustrojami chorobotwórczymi. Pierwszym narządem naszego organizmu, który styka się z bakteriami i wirusami jest nos, przez który oddychamy. To on jest głównym filtrem dla drobnoustrojów” – przypomniała cytowana w informacji prasowej przesłanej PAP laryngolog i otorynolaryngolog Agnieszka Dmowska-Koroblewska z Centrum Medycznego MML w Warszawie.
Wielką zasługą św. Teresy jest powrót do ewangelicznego rozumienia miłości do Boga. Niewłaściwe rozumienie świętości popycha nas w stronę dwóch pokus. Pierwsza - sprowadza się do tego, iż kojarzymy
świętość z nadzwyczajnymi przeżyciami. Druga - polega na tym, że pragniemy naśladować jakiegoś świętego, zapominając o tym, kim sami jesteśmy. Można do tego dołączyć jeszcze jedną pokusę -
czekanie na szczególną okazję do kochania Boga. Ulegając tym pokusom, często usprawiedliwiamy swój brak dążenia do świętości szczególnie trudnymi okolicznościami, w których przyszło nam żyć, lub zbyt
wielkimi - w naszym rozumieniu - normami, jakie należałoby spełnić, sądząc, iż świętość jest czymś innym aniżeli nauką wyrażoną w Ewangelii.
Teresa nie znajdowała w sobie dość siły, aby iść drogą wielkich pokutników czy też drogą świętych pełniących wielkie czyny. Teresa odkrywa własną, w pełni ewangeliczną drogę do świętości. Jej pierwsze
odkrycie dotyczy czasu: nie powinniśmy odsuwać naszego kochania Boga na jakąś nawet najbliższą przyszłość. Któraś z sióstr w klasztorze w Lisieux „oszczędzała” siły na męczeństwo, które notabene
nigdy się nie spełniło. Dla Teresy moment kochania Boga jest tylko teraz. Ona nie zastanawia się nad przyszłością, gdyż może się czasami wydawać zbyt odległa lub zbyt trudna. Teraz jest jej ofiarowane
i tylko w tym momencie ma możliwość kochania Boga. Przyszłość może nie nadejść. „Dobry Bóg chce, bym zdała się na Niego jak maleńkie dziecko, które martwi się o to, co z nim będzie jutro”.
Czasami myśl o wielu podobnych zmaganiach w przyszłości nie pozwala nam teraz dać całego siebie. Zatem właśnie chwila obecna i tylko ta chwila się liczy. Łaska ofiarowania czegoś Bogu lub przezwyciężenia
jakiejś pokusy jest mi dana teraz, na tę chwilę. W chwili wielkiego duchowego cierpienia Teresa pisze: „Cierpię tylko chwilę. Jedynie myśląc o przeszłości i o przyszłości, dochodzi się do zniechęcenia
i rozpaczy”. Rozważanie, czy w przyszłości podołam podobnym wyzwaniom, jest brakiem zdania się na Boga, który mnie teraz wspomaga. „By kochać Cię, Panie, tę chwilę mam tylko, ten dzień dzisiejszy
jedynie” - pisze Teresa. Jest to pierwsza cecha realizmu jej ducha - realizmu ewangelicznego, gdyż Chrystus mówi nieustannie o gotowości i czuwaniu. Ten, kto zaniedbuje teraźniejszość,
nie czuwa, bo nie jest gotowy. Wkłada natomiast energię w marzenia, a nie w to, co teraz jest możliwe do spełnienia. Chrystus przychodzi z miłością teraz. To skoncentrowanie się na teraźniejszości pozwala
Teresie dostrzec wszystkie możliwe okazje do kochania oraz wykorzystać je. Do tego jednak potrzebne jest spojrzenie nacechowane wiarą, iż ten moment jest darowany mi przez Boga, aby Go teraz, w tej sytuacji
kochać. Nawet gdy sytuacja obecna jawi się w bardzo ciemnych barwach, Teresa nie traci nadziei. „Słowa Hioba: Nawet gdybyś mnie zabił, będę ufał Tobie, zachwycały mnie od dzieciństwa. Trzeba mi
jednak było wiele czasu, aby dojść do takiego stopnia zawierzenia. Teraz do niego doszłam” - napisze dopiero pod koniec życia.
Teresa poznaje, że wielkość czynu nie zależy od tego, co robimy, ale zależy od tego, ile w nim kochamy. „Nie mając wprawy w praktykowaniu wielkich cnót, przykładałam się w sposób szczególny
do tych małych; lubiłam więc składać płaszcze pozostawione przez siostry i oddawać im przeróżne małe usługi, na jakie mnie było stać”. Jeśli spojrzeć na komentarz Chrystusa odnośnie do tych, którzy
wrzucali pieniądze do skarbony w świątyni, to właśnie w tym kontekście możemy uchwycić zamysł Teresy. Nie jest ważne, ile wrzucimy do tej skarbony, bo uczynek na zewnątrz może wydawać się wielki, ale
cała wartość uczynku zależy od tego, ile on nas kosztuje. Zatem należy przełamywać swoją wolę, gdyż to jest największą ofiarą. Przezwyciężając miłość własną, w całości oddajemy się Bogu.
Były chwile, gdy Teresa chciała ofiarować Bogu jakieś fizyczne umartwienia. Taki rodzaj praktyk był w czasach Teresy dość powszechny. Jednak szybko się przekonała, że nie pozwala jej na to zdrowie.
Było to dla niej bardzo ważne odkrycie, gdyż utwierdziło ją w przekonaniu, że nie trzeba wiele, aby się Bogu podobać. „Dane mi było również umiłowanie pokuty; nic jednak nie było mi dozwolone, by
je zaspokoić. Jedyne umartwienia, na jakie się zgadzano, polegały na umartwianiu mojej miłości własnej, co zresztą było dla mnie bardziej pożyteczne niż umartwienia cielesne”. Teresa nie wymyślała
sobie jakichś ofiar. Jej zadaniem było wykorzystanie tego, co życie jej przyniosło.
Umiejętność docenienia chwili, odkrycia, że wszystko jest do ofiarowania - tego uczy nas Teresa. My sami albo narzekamy na trudny los i marnujemy okazję do ofiarowania czegoś trudnego Bogu,
albo czynimy coś zewnętrznie dobrego, ale tylko z wygody, aby się komuś nie narazić lub dla uniknięcia wyrzutów sumienia. Intencja - to jest cały klucz Teresy do świętości. Jak wyznaje, w swoim
życiu niczego Chrystusowi nie odmówiła, tzn. że widziała wszystkie okazje do czynienia dobra jako momenty wyznawania swojej miłości.
Inną cechą, która przybliża ją do nas, jest naturalność jej modlitwy. Teresa od Dzieciątka Jezus, która jest córką duchową św. Teresy od Jezusa, jest jej przeciwieństwem odnośnie do szczególnych łask
na modlitwie. Złożyła nawet z tych łask ofiarę, bo czuła, że w nich można szukać siebie. Jej życie modlitwy było często bardzo marne, gdyż zdarzało się jej zasypiać na modlitwie. Po przyjęciu Komunii
św. zamiast rozmawiać z Bogiem, spała. Nie dlatego, że chciała, ale dlatego, że nie potrafiła inaczej. Ważny jest fakt, iż nie martwiła się za bardzo swoją nieumiejętnością modlenia się. Wierzyła, że
i z takiej modlitwy Chrystus jest zadowolony, gdyż ona nie może Mu ofiarować nic więcej poza swoją słabością.
Aby się przekonać, jak daleko lub jak blisko jesteśmy przyjmowania Ewangelii w całej jej głębi, zastanówmy się, jak podchodzimy do niechcianych prac, mniej wartościowych funkcji, momentów, gdy nie
jesteśmy doceniani, a nawet oskarżani. Czy widzimy w tym okazję, aby to wszystko ofiarować Chrystusowi, czy też walczymy o to, aby postawić na swoim lub zwyczajnie zachować twarz? Jak postępujemy wobec
osób, które są dla nas przykre? Czy je obgadujemy, czy też widzimy w tym okazję, aby im pomóc w drodze do Boga? Teresa powie, gdy nie może już przyjmować Komunii św. ze względu na zaawansowaną chorobę,
że wszystko jest łaską. Czy każda trudna sytuacja, trudny człowiek jest dla mnie łaską?
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.