Fabuła nie może dorównać dokumentom. Najlepsze scenariusze pisze samo życie. Niesamowite historie, bohaterowie z krwi i kości, zwroty akcji, zbiegi okoliczności, emocje sięgające zenitu czy skomplikowane relacje międzyludzkie – trudno wykoncypować przy biurku. Bohaterem dokumentu Dziecko z pyłu jest Sang, urodzony podczas wojny wietnamskiej, który jako tzw. Amerasian (od American oraz Asian) – syn wietnamskiej matki i amerykańskiego żołnierza, przez całe życie zmaga się z dyskryminacją. Gdy po 50 latach niespodziewanie odnajduje swojego biologicznego, ciężko chorego ojca w Stanach Zjednoczonych, żeby go poznać, musi podjąć dramatyczną decyzję: wyjechać na stałe, pozostawiając w Wietnamie rodzinę: żonę, córkę oraz wnuka wychowywanego jak syna. Postanawia wyjechać, nie wiedząc, jak wysoką cenę trzeba płacić za poszukiwanie i odnalezienie swoich korzeni.
Bohaterów Pana Nikt... jest wielu. Są nimi uczniowie i nauczyciele szkoły w Karabaszu na Uralu i sam autor zdjęć – młody nauczyciel i szkolny kronikarz Pasha Talankin, dokumentujący militaryzację edukacji, przymusowy patriotyzm oraz indoktrynację młodzieży w Rosji po inwazji na Ukrainę. Choć Pasha stara się zaszczepić w uczniach krytyczne myślenie, to nie może się udać. W putinowskiej szkole nie ma mowy o różnorodności światopoglądowej, dyskusji i podobnych zachodnich wynalazkach. Idea jest jedna: wojenna. Szkoła to ośrodek nie nauki, lecz propagandy, z wojskowym drylem, który ma przekształcić młodych ludzi w bezmyślne automaty. Powstanie filmu było możliwe dzięki przemyceniu zdjęć z Rosji i ucieczce Pashy z kraju. Efekt jest piorunujący. /w.d.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
