Reklama

W wolnej chwili

Też coś!

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Reklama

Zdziwione oburzenie. I tak naprawdę nie wiadomo, czego w tym powiedzeniu, a właściwie okrzyku, jest więcej. Czy zdumienia z bezczelności propozycji, czy oburzenia nonszalancją innych. Intonacją głosu, grymasem twarzy, wzruszeniem ramion, piorunującym spojrzeniem próbuje się wyrazić i wypowiedzieć w tym krótkim zawołaniu to, co nas dotyka. To jest pierwsza rekcja, jeszcze bezrefleksyjna, to jak poderwanie się po ukłuciu, zanim jeszcze sprawdziliśmy, co się tak naprawdę stało. Impulsywne, instynktowne, natychmiastowe. Co jest później, jak już strąciliśmy z siebie ten niedorzeczny pomysł? Jakiś rodzaj refleksji. I w zależności od tego, jak nam się to jawi, nasze emocje idą w stronę rosnącego oburzenia albo łagodnieją i wstyd nam tej pierwszej reakcji, bo może się okazać, że to np. był komplement. Bo może się nam zdarzyć, to niewykluczone, jakiś rodzaj zwiastowania czy też objawienia. A więc róg kotary, na ten przykład, niedbale podniesiony stopą roztargnionego anioła przepuszcza na tę stronę snop innego światła, które akurat pada na nas. A w nim wszystko widać wyraźnie, sensownie, w pełni, i to jest dla nas iluminacja. I to nas zazwyczaj zaskakuje, bo jak może być inaczej. Na co jak na co, ale na coś takiego nie byliśmy absolutnie przygotowani. Co więcej, może paść propozycja wywracająca nasze dotychczasowe życie na nice. Tak się w historii wielokrotnie zdarzało. Wspomnijmy chociażby Jonasza, męża roztropnego, z ustaloną pozycją, w końcu proroka Najwyższego. „Idź do Niniwy – słyszy wyraźnie – i głoś potrzebę nawrócenia, bo inaczej sczezną”. A Jonasz Niniwie życzy jak najgorzej, bo to wróg, a wie, bo jest prorokiem, że Pan jest łaskawy i może ich ocalić. „Też coś” – może i jemu się wyrwało w pierwszym odruchu. A że z takimi poleceniami się nie dyskutuje – Jonasz to wie, jest w końcu prorokiem – salwuje się ucieczką. My też wiemy, nie na wiele się ona zdała w jego przypadku, ale za to mamy tak barwną, piękną i mądrą opowieść.

Naprawdę, choć ją pokrótce znamy, warto znowu przeczytać.

Bywali też tacy, którzy nie korzystali z tego okrzyku, bo pełni ufności szli w te propozycje jak w dym. Tak było chociażby z Adamem Chmielowskim, późniejszym Bratem Albertem, świętym. Najpierw powstanie – to jeszcze jakoś zrozumiałe: młodość, poryw serca, patriotyzm – a później, to już trudniej nam ogarnąć, z salonów bohemy, gdzie dyskutowało się o posłannictwie sztuki, do rynsztoka ratować ludzką mierzwę. Tak o nich na salonach mówiono. Nie na jakiś czas – na resztę życia. I dodajmy, nie licząc na wdzięczność czy zrozumienie, i jeszcze dobrowolnie staje się żebrakiem dla tych ratowanych podopiecznych. Ile musiał widzieć światła, że go było na to stać? A swoją drogą, czy to przybrane imię to przypadkiem nie po Dürerze? Nieważne. Takich sylwetek, gigantów dobroci, pokazać można wiele. Niezwykłe przemiany, jakby z antypodów na drugą stronę, dla samych siebie nie do końca zrozumiałe przewroty, bo tak trzeba. A wszystko to dzięki dotknięciu. To nawet jakoś krzepi. Nam zaś, którzy przegapiają olśnienia, pozostaje rozwój stały, powolny, ale chociaż systematyczny, od tolerancji, przez akceptację, do empatii. Takie stopniowanie w dojrzewaniu. Wydaje się, że to już sporo w zwyczajnym rozwoju duchowym. Choć nie tak spektakularne i gwałtowne, to jednak wymaga wiele uwagi, hartu ducha, systematyczności i pokonywania stereotypów zasiedziałych w zwyczaju i nawyku. Schodzi nam na to szmat czasu, jeśli w ogóle wytrwamy na tej drodze, i nie jest to proste. Prawda? Ale warto podejmować ten trud, rozwijać się duchowo, wewnętrznie, a nawet zadziwiać samego siebie i otoczenie. Może się też wtedy okazać, że i wobec nas inni przechodzą tę drogę od tolerancji tylko do empatii i życie staje się łatwiejsze, barwniejsze i ciekawsze. Poza tym to inwestycja na godziwą przyszłość, kiedyś może się okazać ratunkiem i ocaleniem przed Obliczem Pana. I jeszcze jedno. Jeśli nam się to udaje, to nie powód do chwały i wypinania piersi po ordery. Bo gdzie tam jeszcze do przykazania: „Miłujcie nieprzyjacioły wasze”. Choć, być może, nie przyjdzie nam ten okrzyk z tytułu na usta ze względu na Autora tego przykazania, to w myślach będzie dosyć natrętny. Też coś.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2026-07-14 10:49

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dokąd zmierzasz, Ojczyzno?

Giną rodziny, karleje społeczność, bez refleksji cieszymy się „nowym” światem i jego zdobyczami. Czy bez powrotu do normalności Polska ma szansę przetrwać?

Każda budowla, żeby przetrwała i spełniała swoje przeznaczenie, musi mieć element kluczowy – mocny fundament. Tak jest też ze społeczeństwem: bez rodziny – zdrowej rodziny, tej skały, która oprze się wichrom – żaden naród, kraj czy państwo nie przetrwają.
CZYTAJ DALEJ

Abp Marek Jędraszewski: Potrzeba zmagania o wierność Bogu

2026-09-30 07:02

[ TEMATY ]

abp Marek Jędraszewski

potrzeba zamagania

wierność Bogu

Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej

Abp Marek Jędraszewski

Abp Marek Jędraszewski

– Potrzeba więc wewnętrznego zmagania o wierność Bogu, wyrażoną w imieniu św. Michała Archanioła: „Któż jak Bóg?”. To zmaganie zaczyna się od uznania, że szczególnie w dzisiejszym, coraz bardziej zlaicyzowanym świecie trzeba walczyć o to, by Bóg pozostawał dla nas najwyższą i ostateczną rzeczywistością, Stwórcą wszelkiego istnienia i Dawcą Życia – mówił abp Marek Jędraszewski podczas odpustu w parafii św. Michała Archanioła w Mszanie Dolnej.

Uroczystości odpustowe były połączone z pierwszą rocznicą ustanowienia świątyni sanktuarium św. Michała Archanioła oraz jubileuszem 200-lecia przyjęcia przez parafię wezwania świętego Michała Archanioła.
CZYTAJ DALEJ

Jak odróżnić skrupuły od realnego grzechu ciężkiego?

2026-09-30 20:45

[ TEMATY ]

teologia

UPJPII

teolog

Adobe Stock

Lęk, nieustanny niepokój i doszukiwanie się winy tam, gdzie jej nie ma – skrupuły potrafią zmienić życie duchowe w ciężki brzemienny ciężar. Jak odróżnić chorobę sumienia od realnego grzechu ciężkiego i gdzie szukać pomocy? Wyjaśniamy, dlaczego kluczem do odzyskania pokoju serca jest zaufanie oraz posłuszeństwo decyzjom spowiednika.

Podziel się cytatem Jak odróżnić skrupuły od realnego grzechu ciężkiego? Można wyjaśnić sprawę szukając stosownej informacji: dziś można ją znaleźć na stronach internetowych różnych instytucji kościelnych. Można zapytać kapłana, na przykład podchodząc do konfesjonału i bez spowiadania się zapytać siedzącego tam księdza o problem, który nas trapi. Można to także uczynić w ramach spowiedzi. Pamiętać jednak należy, że ksiądz spowiadający penitentów nie jest prywatną osobą, która przy okazji odpuszczania im grzechów udziela im niezobowiązujących pouczeń. Istnieje obowiązek posłuszeństwa wobec rozstrzygnięć podawanych przez spowiednika, np. gdy nakazuje on restytucję (naprawę krzywdy wyrządzonej bliźniemu) lub orzeka o winie.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję