Reklama

Kultura

Koncertowa mapa Polski

Ilekroć zadaję sobie pytanie, jaka rola przypada krytykowi muzycznemu, gdy opisuje płytę, koncert czy jakąś ciekawą książkę bądź pisze tekst wspominkowy, to słowo, które najlepiej oddaje powinność publicysty, brzmi: swat.

Niedziela Ogólnopolska 32/2026, str. 53

[ TEMATY ]

niedziela z kulturą

Shervin Lainez/materiały promocyjne

Dianne Reeves i Branford Marsalis

Dianne Reeves i Branford Marsalis

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Tak, czasy ostrej, bezkompromisowej krytyki, tej podszytej bezwzględnym językiem, który potrafi ranić jak kamień, mam już zdecydowanie za sobą. Wierzcie mi, moi młodsi koledzy po fachu, z tego się wyrasta. A zaręczam, trudniej zachęcić kogoś do sięgnięcia po tę czy inną pozycję bądź do wydania niemałej kwoty na koncertowy bilet niż wylać wiadro pomyj na artystę, który nierzadko zainwestował w projekt całe swoje oszczędności, często biorąc kredyt. Zaręczam, nie tędy droga. Mój radiowy mistrz Marek Niedźwiecki słusznie zauważył: jeśli coś przemilczysz, to często więcej znaczy niż kilka stron krytyki. I tego się trzymam. Ale do rzeczy.

Skoro o swataniu mowa, to czekają nas wspaniałe koncerty. Już 9 sierpnia w Amfiteatrze na Woli w warszawskim Parku Sowińskiego pod szyldem Sonopoli Festival – Jazz & Flow wystąpią gwiazdy naszej muzyki z charakterystyczną rozswingowaną blue nutą: Urszula Dudziak, Grażyna Auguścik, Dorota Miśkiewicz i Sławomir Uniatowski. Towarzyszyć im będzie najwybitniejszy polski big band: Chopin University Big Band pod dyrekcją Piotra Kostrzewy. Ideą ich wspólnego grania jest coś, co określam zasłuchaniem się w historię gatunku z perspektywy tego, co dzisiaj, ale w duchu, jakiego godna jest muzyka jutra. Ot, solidny swingujący jazz na najwyższym poziomie, bez taryfy ulgowej na europejskość czy kompleksu Ameryki.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Trzy koncerty natomiast da pod szyldem Eter Music rewelacyjny artysta Richard Bona. Posłuchamy go w Poznaniu, Krakowie i we Wrocławiu (12-14 października). Kameruńczyk to jeden z najwybitniejszych współczesnych basistów, wokalistów i kompozytorów jazzowych. Już jako dziecko uczył się gry na instrumentach, a muzyka afrykańska stała się fundamentem jego niepowtarzalnego stylu. W twórczości z niezwykłą swobodą łączy jazz z elementami muzyki afrykańskiej, latynoskiej, soulu i funky, czym tworzy brzmienie rozpoznawalne od pierwszych dźwięków. Współpracował z wieloma legendami światowej sceny: z Patem Methenym, Joe Zawinulem (genialnie kontynuuje jego styl), Bobbym McFerrinem i Herbiem Hancockiem. Ceniony jest nie tylko za wirtuozerię gry na gitarze basowej, lecz także za ciepły, charakterystyczny głos i niezwykłą muzykalność. Jego koncerty zachwycają spontanicznością, poczuciem humoru oraz wyjątkowym kontaktem z publicznością.

I wreszcie John Coltrane w wydaniu Dianne Reeves i Branforda Marsalisy – to oni wystąpią 8 listopada w sali NOSPR w Katowicach, by promować nowy album. Tak, to będzie hołd dla mojego absolutnego numeru 1 w jazzie. – Istotnie, Coltrane – jak mówi Branford – dzięki swojemu geniuszowi, stworzył wyjątkowe połączenie brzmień i muzycznej wrażliwości, łącząc ekumeniczne podejście do muzyki z estetyką swingu lat 40. ubiegłego wieku, wczesnego R&B i post-bopu. Efektem był styl, który jednocześnie stawia intelektualne wyzwania i porusza emocjonalnie – mówi gigant saksofonu. I dodaje: – To właśnie umiejętność łączenia wszystkich tych muzycznych światów jest czymś, do czego powinien dążyć każdy muzyk, niezależnie od gatunku. Możliwość uhonorowania jego wkładu w rozwój jazzu była dla nas prawdziwym zaszczytem.

Reklama

Pomysł, by Marsalis uczcił 100. rocznicę urodzin Coltrane’a, wydawał się wręcz oczywisty. Chciał on przez taką koncepcję wokalu z kwartetem jazzowym – z saksofonem na pierwszym planie – obrać mniej oczywistą drogę. Jego uwagę przykuł legendarny album John Coltrane and Johnny Hartman, wręcz ikoniczny przykład idealnej współpracy wokalisty z zespołem. Ale pojawiło się pytanie: kto powinien zaśpiewać? Marsalis mówi: – Najpierw myślałem o męskich wokalistach, ale postanowiłem się z tym przespać. Kiedy rano się obudziłem, pierwsze słowa, które wypowiedziałem, brzmiały: Dianne Reeves. Istnieje rzecz, którą muzycy nazywają „to coś”– pewna nieuchwytna magia brzmienia. Dianne to ma. Słychać w niej inspiracje wieloma artystami, co bardzo mnie pociąga. Do każdej interpretacji wnosi ogromny ładunek emocji. John Coltrane nie próbował burzyć tradycji. Był jak Picasso. Najpierw doskonale poznał tradycję, warsztat, a dopiero potem odkrył, jak można to rozwijać. Nie traktował utworów jedynie jako środków do improwizacji – odnosił się do nich z ogromnym szacunkiem i empatią.

Sama lady Reeves też nie kryje ekscytacji: – Nie mogę się doczekać, dokąd zaprowadzi nas ta muzyka. Powiedziałam Branfordowi, że być może nawet będziemy musieli... zacząć tańczyć.

Trzymam tandem, przepraszam, kwintet za słowo. Zatańczymy?

2026-08-04 13:40

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Międzypokoleniowy most Joachima

Aby zrozumieć fenomen najnowszej płyty Joachima Mencla, trzeba włączyć wsteczny bieg i cofnąć się przynajmniej o kilka wieków. Ten charyzmatyczny artysta nagrał album na lirze korbowej, instrumencie wpisanym już w średniowieczną muzykę.

Fenomen krążka Etno Machina (bo taki nosi tytuł) tłumaczy np. fakt, że lira korbowa to piękny kawał historii (oczywiście, historii z lirnikami), uwieczniona została w postaci płaskorzeźby na Portalu Chwały katedry w Santiago de Compostela. A mówimy o dziele sztuki z XII wieku! Pierwsze ikonograficzne pojawienie się liry odnajdujemy w Hortus deliciarum (dzieło o charakterze encyklopedycznym). Jego autorka – Herrada z Landsbergu była przeoryszą Klasztoru św. Odylii w Alzacji. Mamy tu do czynienia z XII-wiecznym florilegium (dopuszczalne jest również określenie: chrestomatia), pisanym w latach 1116-32. Pierwsza wzmianka o charakterze stricte pisanym pochodzi z Quomodo organistrum construatur, czyli z traktatu powstałego w XIII wieku w Klasztorze Benedyktynów w Cluny. Oczywiście, sam instrument miał różny strój poszczególnych strun (w zależności od tego, gdzie występował), ewoluował, pierwotnie był też kilkukrotnie większy od dzisiejszego, a obsługiwało go dwóch lirników. Jeśli chodzi o Polskę, pierwsza wzmianka pojawia się w XVII wieku – wynika to z badań historycznych Anny Bednarskiej i jej publikacji Z przeszłości liry korbowej w Polsce. W 1611 r. pamiętnikarz Samuel Maskiewicz opisał lirę korbową w Diariuszu, a widział takową na weselu w Moskwie. Niespełna 50 lat później jej ślad odnajdujemy na dworze Lwa Sapiehy, którego włości odwiedził lirnik wiejski Zygmunt Parzycki.
CZYTAJ DALEJ

Nawrocki: wciąż zbyt wielu ludzi doświadcza prześladowań ze względu na swoją wiarę

2026-09-23 22:20

[ TEMATY ]

Karol Nawrocki

PAP/Radek Pietruszka

Prezydent Karol Nawrocki powiedział w środę w Nowym Jorku, że wciąż zbyt wielu ludzi doświadcza prześladowań ze względu na swoją wiarę. Podkreślił, że ataki na miejsca kultu, dyskryminacja, przemoc, a nawet utrata życia – to rzeczywistość, która nie może pozostawać bez odpowiedzi społeczności międzynarodowej.

Nawrocki zaznaczył, że prawa człowieka nie są dodatkiem do polityki międzynarodowej, tylko jej fundamentem i również wynikają z zasad etycznych starszych niż ONZ.
CZYTAJ DALEJ

Do wyższych rzeczy. Peregrynacja relikwii św. Stanisława Kostki

2026-09-24 15:37

Grzegorz Jacek Pelica

W parafii Trójcy Przenajświętszej w Lublinie (Felin) Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży Archidiecezji Lubelskiej powitało relikwie św. Stanisława Kostki.

We wspomnienie patrona polskiej młodzieży rozpoczęła się peregrynacja relikwii przywiezionych z Rzymu przez bp. Adama Baba oraz asystentów KSM ks. Mateusza Wójcika i ks. Marka Kusia. Ich przekazanie w rzymskim kościele św. Andrzeja na Kwirynale, gdzie spoczywają doczesne szczątki młodzieńca z Rostkowa, zwieńczyło ogólnopolski projekt „Kostka 300”, w którym polska młodzież pielgrzymowała historycznym szlakiem św. Stanisława. Wakacyjna wędrówka pozwoliła lepiej poznać życie patrona, ale też umocnić wiarę, rozpalić serca ku świętości, modlić się w intencji powołań oraz dawać świadectwo.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję