Droga od powołania przez osobistą przemianę, świadectwo życia, aż po odkrycie skarbu, jakim jest Chrystus, stanowiła kanwę tegorocznych Rekolekcji Jakubowych w Szczecinie.
Duchowa droga życia
Po raz XVII odbył się również w tych dniach Jarmark Jakubowy. Bogaty i skłaniający do głębokich refleksji był program Rekolekcji Jakubowych pt.: „Jakubowe drogi. Z Chrystusem ku dojrzałości ucznia” głoszonych przez ks. Grzegorza Medonia od 23 do 26 lipca w szczecińskiej katedrze. Była to okazja, by w zapatrzeniu w przemianę duchowej drogi życia św. Jakuba Apostoła zajrzeć w głąb swego serca i podjąć próbę określenia, na którym etapie drogi ku prawdziwej dojrzałości chrześcijańskiej się znajdujemy, do czego gorąco zachęcał tegoroczny kaznodzieja. – Święty Jakub to nie tylko historia jego życia sprzed 2000 lat. Podobnie jak wówczas, dziś też każdy przechodzi tę samą drogę, bo każdy jest powołany do świętości. Do tego, by głosić słowo Boże i dawać świadectwo życia. Sądzę, że to święty bardzo „aktualny”, który może być bratem każdego z nas i każdy powinien się odnaleźć w tych właśnie etapach dochodzenia do świętości – powiedział ks. Medoń.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Rekolekcyjny nurt
Reklama
Wsłuchując się w jego istotę, wiodącego drogą od powołania przez przemianę, świadectwo, aż po odkrycie skarbu, jakim jest Jezus Chrystus, trudno w kilku zdaniach podsumować ten cykl nauk i wskazać receptę, jak wyglądać powinna droga do świętości. Ale spróbujmy.
Droga do świętości to taki ewangeliczny, krótki rys, dotyczący naszej codzienności, którą buduje codzienna modlitwa, coniedzielna Msza św., regularna spowiedź, słowo Boże. Nie odkryję tutaj Ameryki. To w zasadzie niewiele, ale wiele. Bo potrzeba w tym i naszego zaufania i wytrwałości. To nie jest tylko jeden moment, że dziś się pomodlę, czy przyjmę Eucharystię z przekonaniem, że to wystarczy. To jest proces rozwoju. Właśnie apostołowie, w zasadzie wszyscy święci, mieli tę drogę wytyczoną, ale to nie od razu tak się stało. Potrzeba zaufania i wytrwałości właśnie w tych prostych krokach. Niby proste, ale z drugiej strony jakże trudne.
Służba, nie chwała drogą ku niebu
Uroczystościom odpustowym w dniu św. Jakuba Apostoła przewodniczył wraz z bp. Henrykiem Wejmanem oraz bp. Adrianem Putem (diecezja zielonogórsko-gorzowska) metropolita szczecińsko-kamieński abp Wiesław Śmigiel, przy licznej asyście kapłanów Kapituły Katedralnej oraz innych, przybyłych by wspólnie świętować wspomnienie patrona szczecińsko-kamieńskiej „Matki kościołów” wraz z licznie przybyłymi wiernymi.
Reklama
– Gromadzimy się w tej pięknej, monumentalnej katedrze, aby prosić o Bożą pomoc, o błogosławieństwo, o jedność, o odwagę do głoszenia wiary – mówił witając przybyłych abp Śmigiel. – A towarzyszy nam dziś w sposób szczególny patron tej świątyni, ten, którego wzywamy tutaj w Szczecinie w sposób szczególny, prosząc go o wsparcie, św. Jakub, Apostoł, pielgrzym, odważny wyznawca wiary i męczennik. Ten, który przeszedł drogę od osobistych planów i ambicji, aż po męczeństwo, kiedy zrozumiał, że być blisko Jezusa Chrystusa, to całe życie oddać Jemu. Dzisiaj gromadzi nas tutaj modlitwa i troska o nasze miasto, o nasz region, naszą archidiecezję i Polskę. Modlimy się o pokój, o błogosławieństwo Boże dla nas i nie zapominamy o naszych siostrach i braciach w całej naszej Ojczyźnie.
W homilii metropolita odniósł się do trudnych słów Ewangelii, wskazujących potrzebę uniżenia się wobec świata i rezygnacji z chorobliwych dość często ambicji, na rzecz służby drugiemu człowiekowi, zanurzonej w otrzymanej od Boga miłości oraz przypomniał skąd czerpać siły do przezwyciężania ludzkich słabości, braku sił, wytrwałości, przywołując – podobnie jak tegoroczny kaznodzieja Jakubowych Rekolekcji – obraz glinianego, kruchego naczynia z opisu św. Pawła z 2. Listu do Koryntian, w którym przechowujemy skarb wiary.
– Święty Paweł […] nie napisał o zdobionych złotych ani srebrnych naczyniach, lecz o glinianych […] , bo właśnie glina przypomina człowieka. To z prochu ziemi Bóg ulepił Adama. Gliniane naczynie jest kruche, podobnie jak ludzka kondycja. Łatwo je wyszczerbić, pęka od uderzenia i może się rozpaść. Takie jest również życie człowieka. Wystarczy choroba, cierpienie, rozczarowanie czy grzech, aby człowiek przekonał się, jak niewiele znaczy jego własna siła, a jak wiele zależy od Boga. A jednak do takiego naczynia Bóg wkłada największy skarb, dar wiary. Nie dlatego, że jesteśmy doskonali lecz dlatego, że wiara jest dla nas darem, nie jest naszym osiągnięciem, jest łaską, którą człowiek otrzymuje w darze, chroni i pozwala jej wzrastać.
Gliniane naczynie ma jeszcze jedną właściwość – zaznaczył metropolita, – nie skupia uwagi na sobie. Gdy trzymamy w dłoni drogocenny kielich, zachwycamy się jego zdobieniami. Natomiast zwykłe, gliniane naczynie każe patrzeć na to, co jest w środku. Tak samo powinno być z człowiekiem wiary. Nasze życie nie ma prowadzić ludzi do podziwu dla nas samych, lecz do odkrycia Chrystusa, którego nosimy w sercu. […] Największym świadectwem jest człowiek, który upada, cierpi, doznaje zawodu, ale wie, że ufa Panu Bogu i wszystko składa w Jego ręce. To piękne świadectwo. […] Dlatego nie lękajmy się własnej kruchości. Trzeba lękać się jedynie pustego naczynia. Gliniane naczynie może być kruche, ale jeśli jest pełne Chrystusa, staje się pięknym narzędziem Jego działania.
