Dodatkowego sakralnego blasku patronalnemu świętu przydała, rzadko sprawowana poza katedrą liturgia święceń kapłańskich, dokonująca się w 40-lecie parafii. Długą i bogatą w doświadczenia okazała się droga do kapłaństwa neoprezbitera. – Trwała ona 11 lat. Michał przebył rekolekcje ignacjańskie, był z posługą w Kamerunie, angażuje się w życie najuboższych, posługując we wspólnocie Sióstr Misjonarek Miłości Matki Teresy z Kalkuty na Bulwarze Gdańskim, jest zaangażowany w życie wspólnotowe. Sądzę, że sprawy teologiczne przepracował bardzo głęboko, bo i Słowo, które głosi, ma sens, treść i jest bardzo spójne – mówi ks. kan. dr Zbigniew Woźniak, rektor szczecińskiego AWSD.
Radości ze święceń kapłańskich swego parafianina nie krył proboszcz parafii na Hetmańskim Wzgórzu, ks. prał. Andrzej Buczma. – Michał tu się urodził, wychował, tu był ministrantem, tu rozeznawał swoje powołanie do kapłaństwa, stąd wstępował do seminarium, a dziś przeżywamy uwieńczenie tej drogi, święcenia prezbiteratu. […] Radujemy się wszyscy z tego powodu, że przypadło to w naszą uroczystość odpustową.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Metropolita szczecińsko-kamieński podkreślił w homilii istotę misji kapłańskiej. – Trzeba nam pamiętać, że duchowny nie jest jedynie pracownikiem pomocy społecznej ani organizatorem dobroczynności – zaznaczył abp Śmigiel. – Źródłem jego służby jest Chrystus. Kapłan karmi człowieka chlebem, ale wie, że człowiek potrzebuje również pokarmu duchowego. Pomaga mu podnieść się z materialnej biedy, ale jednocześnie prowadzi do pojednania z Bogiem, opatruje rany serc, a zarazem wskazuje życie wieczne. Chrześcijańska miłość nie zastępuje Ewangelii, ale czyni Dobrą Nowinę bardziej konkretną, widzialną.
Metropolita zapewnił neoprezbitera o wsparciu całego Kościoła. – W kapłańskiej drodze zawsze będzie z tobą Chrystus, który cię powołał. Będzie cię wspierał. Będzie Kościół, który dzisiaj udziela ci święceń, i będą inni kapłani, a także wierni, którzy także potrafią pomóc. A kiedy pojawi się zmęczenie, gdy czegoś zacznie brakować i, jak w Kanie Galilejskiej, zobaczysz puste stągwie, nie próbuj wszystkiego rozwiązywać sam. Zaufaj Maryi i zrób wszystko, co powie ci Chrystus.
O swej przyszłej drodze neoprezbiter Michał Sawicki mówi niezwykle skromnie. – Moje zawołanie brzmi: „Wyjdź co prędzej na ulice, wprowadź tutaj ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych” (Łk 14). Odczytuję to jako wezwanie Pana Jezusa do tego, żeby właśnie wyjść na ulice i być z ludźmi, którzy są najbardziej pogubieni, z tymi, jak to mówiła Matka Teresa, „najbiedniejszymi z biednych”. Mimo iż sam doświadczyłem w swoim życiu pewnych słabości, niepewności, potknięć, to kiedy jestem z tymi ludźmi […] to widzę, że niczym się od nich nie różnię. Mogę być diakonem, księdzem, ale z nimi jestem tym samym dzieckiem Boga. U progu kapłaństwa towarzyszą w sercu jakieś niepewności, ale wydaje mi się, że nie trzeba się na tym skupiać, iść w takim zaufaniu, co Pan Jezus, co Kościół wyznaczy, to robić i wtedy człowiek będzie szczęśliwy.
Czego i Redakcja Kościoła nad Odrą i Bałtykiem z serca w przyszłej posłudze życzy!
