Reklama

Na kanwie wyborów

Wszystkim na dobre

Niedziela bielsko-żywiecka 39/2005

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Mariusz Rzymek: - Prawo tworzą w Polsce politycy. Co zrobiłby Ksiądz Profesor gdyby np. do drugiej rundy wyborów prezydenckich dostali się dwaj pretendenci, których Ksiądz Profesor nie darzy szacunkiem? Wybrałby Ksiądz Profesor opcję mniejszego zła, tj. zagłosowałby na osobę, która może narodowi narobić mniej szkód, czy też zrezygnowałby z udziału w wyborach?

Ks. prof. dr hab. Jan Wal: - Postawione pytanie, jak się wydaje jest bez alternatywy. Tertium non datur - trzeciego wyjścia nie ma. A jednak takie wyjście jest. W moim wypadku nie zrezygnowałbym z udziału w wyborach, nie wybrałbym też mniejszego zła, głosując na tego kandydata, „który jest mniej zły”. Poszedłbym do wyborów, bo to jest mój obywatelski obowiązek i zgodnie z przekonaniem skreśliłbym obydwu kandydatów.

- Łacińska sentencja mówi: twarde prawo, ale prawo. Patrząc na polski system kazuistyczny można stwierdzić: chore prawo, ale prawo. Czy choremu prawu chrześcijanin zobowiązany jest być posłusznym?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

- Łacińska sentencja jest bardziej dosadna, stwierdza dura lex, sed lex - głupie prawo, ale prawo. Nie ulega wątpliwości, że polskie prawo jest chore i to w podwójnym znaczeniu. Najpierw z tej racji, iż tak ogromna ilość luk i „niedoróbek prawnych” musi rodzić uzasadnione podejrzenie, że jest to czynione celowo, aby omijać prawo. Nie winiłbym za to wszystkich parlamentarzystów, wielu z nich nie mając wykształcenia prawniczego, nie zna się na tzw. kruczkach prawniczych. Prawnikom zasiadającym w parlamencie można jednak postawić przynajmniej zarzut zaniedbania i niedopatrzenia.
Z drugiej strony nadmierna ilość ustaw, później wydanych do nich dyrektyw i rozporządzeń, niewątpliwie komplikuje życie, tym bardziej, że prawo się szybko dezaktualizuje i trzeba je ciągle nowelizować. W tym gąszczu prawnym ludzie się muszą pogubić i trudno stawiać im zarzut nieznajomości prawa. Społeczeństwo polskie jest zbyt biedne, by grupa ludzi mogła sobie pozwolić, jak w Anglii, na odpłatne korzystanie z usług doradcy prawnego, który reguluje wszelkie należności, przygotowuje wszystkie umowy, prowadzi transakcje kupna i sprzedaży itp. za odpowiednie, otrzymywane od tej grupy zbiorowe honorarium.
Zamiast więc mnożyć przepisy prawne, należałoby szukać klarownych zasad i formuł, które mogłyby być aplikowane do całego szeregu przypadków i sytuacji. Po tej linii, jak się wydaje, idzie ustawodawstwo Stanów Zjednoczonych. Ustawodawstwo Unii Europejskiej, określając nawet „wielkość marchewki”, zmierza wręcz w przeciwnym kierunku.
Aby prawo obowiązywało w sumieniu, musi spełniać trzy warunki:
- powinno być ustanowione przez prawowitą, to znaczy legalną, demokratycznie wybraną lub na zasadzie tradycji i konsensusu społecznego pełnioną, władzę;
- trzeba je w sposób właściwy i dostatecznie wcześnie ogłosić (obowiązuje w tym względzie vacatio legis - odpowiedni czas między uchwaleniem ustawy, a wejściem jej w życie oraz zasada ius retro non agit - prawo nie działa wstecz);
- prawo musi być godziwe, aby obowiązywało w sumieniu, godziwe, to znaczy moralne, nakazujące rzeczy dobre. Prawo niemoralne nie obowiązuje w sumieniu. Kościół jednoznacznie o tym naucza.
Z tą trzecią kwestią zwykle są problemy. Nauka chrześcijańska stoi na stanowisku, że moralność musi być źródłem prawa, a nie jak chcą pozytywiści prawni - prawo winno stać się źródłem moralności, bo wtedy, to co legalne będzie równocześnie moralne. Bardzo wielu prostych ludzi daje się na to nabierać. Jaskrawym przykładem są chociażby drastyczne przypadki wiejskich kobiet, które dokonywały kiedyś zabiegu aborcji z różańcem w ręku. Kościół mówi w związku z tym o „źródłach prawa”, podkreślając, że źródłem prawa jest prawo naturalne, wyryte w sercu i sumieniu każdego człowieka, natomiast pozytywiści prawni posługują się terminem źródła stanowienia prawa, źródłami zaś stanowienia prawa są zwykle parlamenty, ale może być nimi także uzurpatorska władza.
Jeśli prawo jest niemoralne, chrześcijanin nie może go respektować, choć musi się liczyć z tym, że poniesie sankcje karne. Tak było za czasów komunistycznej władzy, kiedy ludzie wbrew obowiązującemu prawu udostępniali własne domy na salki katechetyczne, płacąc za to często wysokie grzywny, pokrywane później z funduszy parafialnych.

- Co Ksiądz Profesor sądzi o wypowiedziach takich polityków, jak minister Środa, która publicznie stwierdziła, że dla dobra wspólnego polityk może skłamać?

- Wypowiedź pani minister umieściłbym w nieco szerszym kontekście. Kiedyś na Zachodzie, ale także w Polsce upowszechniana była teza, że chrześcijaństwo od strony doktrynalnej przygotowało holocaust, głosząc nietolerancję w stosunku do Żydów. Teza pani minister jest podobna - chrześcijaństwo od strony doktrynalnej przyczyniło się do maltretowania kobiet w rodzinie. Ponieważ staram się być człowiekiem dialogu, traktuję tego typu wypowiedzi, jako pewne nieporozumienie, a nie przejaw złej woli. Każdy, kto uważnie i obiektywnie prześledzi naukę objawioną, nie znajdzie w niej żadnych podstaw do jakiejkolwiek dyskryminacji. W chrześcijaństwie obowiązuje zasada miłości wszystkich, nawet nieprzyjaciół. To właśnie na Ewangelii (por. Łk 6, 27-36) oparł swoją metodę non violence - nie stosowania przemocy, człowiek, który wcale chrześcijaninem nie był, Mahatma Gandhi. Można natomiast mówić o jakichś szczegółowych przypadkach błędnej interpretacji doktryny katolickiej. Mój brazylijski znajomy Hegler, profesor uniwersytetu w Bello Horizonte opowiadał mi, iż niektórzy księża tak zaangażowali się w tzw. teologię wyzwolenia, iż Chrystusa potraktowali po marksistowsku, jako rewolucjonistę. Na jednym ze spotkań do refleksji usiłował ich skłonić pewien prawnik, który postawił pytanie: „Powiedzcie mi, co wami kieruje, czy miłość biednego, czy nienawiść bogatego, bo to nie jest to samo? Jak wiemy Kościół potępił teologię wyzwolenia, między innymi właśnie za przejście na pozycję walki klas. Przykre jest to, że zarzuty nietolerancji stawiają Kościołowi bardzo często ludzie, dla których walka klas była jeszcze do niedawna świętym obowiązkiem, albo którzy w imię wolności i tolerancji, nie przyklejania nikomu etykietek, sami pierwsi je przyklejają. Chciałoby się przywołać słowa: „Lekarzu, ulecz samego siebie” (por. Łk 4, 23) i te słowa byłyby prawdziwe, bez faryzejskiego podtekstu. Oczywiście zdarzają się też chrześcijanie, którzy maltretują swoje żony, ale nie maltretują ich dlatego, że są chrześcijanami, tylko właśnie dlatego, że nauki chrześcijańskiej nie zachowują. A swoją drogą, warto byłoby przeprowadzić badania socjologiczne na temat maltretowania kobiet w rodzinach chrześcijańskich i niechrześcijańskich. Myślę, że wówczas stawiający podobne zarzuty, zachowywali by się w sposób bardziej wyważony i powściągliwy. Na kanwie wypowiedzi pani minister chciałbym odnieść się bardziej ogólnie, do polskiej sytuacji społecznej. Przeraża mnie to, że tak wielu ludzi chce przeforsować swoje racje, a tak mało pyta - gdzie jest prawda i jaka jest prawda? Niepokoi także to, że w ferworze emocjonalnych uniesień, żeby nie powiedzieć zacietrzewień, gubi się gdzieś człowiek i wszystkie jego „dzienne sprawy”: tęsknoty i niepokoje, sukcesy i porażki, wielkości i nędze, to kim jest, jak przeżywa rzeczywistość, i że ze spotkań z nami winien wyjść ubogacony duchowo, lepszy. Chrześcijaństwo głosi dwie zasady: czynienia uczniów („Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody” - por. Mt 28, 19) i szukania sprzymierzeńców („Kto bowiem nie jest przeciwko nam, ten jest z nami” - por. Mk 9, 40). Pierwsza zasada wiąże się z poszukiwaniem prawdy, druga z realizacją przykazania miłości. Respektowanie tych zasad, będących przejawem kultury chrześcijańskiej, na gruncie której wspólnie wyrośliśmy, wszystkim wyszłoby na dobre.

- Dziękuję za rozmowę.

2005-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Niech będzie imię Pańskie błogosławione!

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Adobe Stock

„Zdarzyło się pewnego dnia, gdy synowie Boży udali się, by stanąć przed Panem, że i szatan też poszedł z nimi". Lekcjonarz otwiera tydzień Hioba od sceny dworskiej. Niebo jest tu salą rozpraw, synowie Boży radą, a wśród nich ha-satan, z rodzajnikiem, więc nie imię, lecz funkcja. Oskarżyciel, przeciwnik procesowy, ten, kto przemierza ziemię i zbiera materiał. Kanonista rozpozna w nim urząd rzecznika oskarżenia, i to jest lektura zamierzona przez autora, bo szatan Hioba nie jest jeszcze diabłem późniejszej teologii. Jest stroną w sporze, która ma prawo zadać pytanie. „A zwróciłeś uwagę na sługę mego, Hioba?" To Bóg wskazuje na Hioba, nie oskarżyciel. Próba zaczyna się od pochwały. „Czyż za darmo Hiob czci Boga?" Ha-chinnam. Za darmo, bez interesu. To pytanie jest osią całej księgi i osią każdej religii. Oskarżyciel nie kwestionuje pobożności Hioba, kwestionuje jej motyw. Czcisz, bo Ci się opłaca, bo zostałeś ogrodzony błogosławieństwem jak winnica. Zabierz ogrodzenie, a zobaczysz, co zostanie. Bóg przyjmuje zakład i wyznacza granicę. Majątek tak, osoba nie. Potem następują cztery posłańce, każdy z tą samą formułą „ja sam uszedłem, by ci o tym donieść", i każdy przychodzi, „gdy ten jeszcze mówił". Sabejczycy, ogień z nieba, Chaldejczycy, wicher. W jedno popołudnie Hiob traci woły, owce, wielbłądy, sługi i dziesięcioro dzieci. Autor nie skraca listy, bo chce, żeby czytelnik usłyszał każdy cios osobno. „Hiob wstał, rozdarł swe szaty, ogolił głowę, upadł na ziemię, oddał pokłon i rzekł: Nagi wyszedłem z łona matki i nagi tam wrócę. Dał Pan i zabrał Pan. Niech będzie imię Pańskie błogosławione!" JHWH natan we-JHWH laqach. Kościół wkłada te słowa w usta wszystkim, którzy chowają swoich, i rzadko pamięta, że wypowiedział je człowiek, który tego samego dnia stracił wszystko. Odpowiedź Hioba jest odpowiedzią na pytanie oskarżyciela. Czci za darmo, bo czci także wtedy, gdy nic nie zostało. W tym tygodniu usłyszymy jego skargę o Bogu, z którym nie da się procesować (30 IX), jego wołanie o Wykupiciela, który wstanie jako ostatni (1 X), i epilog, w którym Bóg przyzna mu rację przeciw przyjaciołom (3 X). Dziś słyszymy tylko pierwszy dzień i pierwsze zdanie. Wacław, wspominany dziś książę czeski, zabity przez brata u drzwi kościoła, do którego szedł na jutrznię, jest w tej perykopie po stronie Hioba. Czcił za darmo, aż po próg. „W tym wszystkim Hiob nie zgrzeszył i nie przypisał Bogu nieprawości". Oskarżyciel przegrał pierwszą rundę. Proces jednak trwa. I jest to treść całej reszty tej pięknej natchnionej księgi.
CZYTAJ DALEJ

Leon XIV odleciał z Francji do Rzymu

2026-09-28 19:40

[ TEMATY ]

Leon XIV we Francji

odleciał do Rzymu

Vatican Media

Papież Leon XIV na lotnisku Metz-Nancy-Lorraine

Papież Leon XIV na lotnisku Metz-Nancy-Lorraine

O godz. 19.33 samolot z Ojcem Świętym na pokładzie wystartował z lotniska Metz-Nancy-Lorraine, kończąc czterodniową podróż apostolską Papieża do Francji. Ostatni dzień wizyty przyniósł mocne wezwania dotyczące przyszłości Europy. Leon XIV apelował o przerwanie „łańcucha urazy”, wzywał religie do „rozbrajania serc i słów” oraz przypomniał o chrześcijańskich korzeniach kontynentu.

Leon XIV zakończył podróż apostolską do Francji. W tym kraju o głębokich chrześcijańskich korzeniach przebywał od 25 do 28 września 2024 r. Odwiedził Paryż, w tym siedzibę UNESCO, sanktuarium w Lourdes oraz Metz - rodzinne strony kandydata na ołtarze i współtwórcy zjednoczonej Europy Roberta Schumana.
CZYTAJ DALEJ

Inauguracja na Akademii Katolickiej

2026-09-29 08:08

Archiwum AKW

„Droga do pełnej prawdy angażuje całego człowieka: jest to droga rozumienia i miłości, rozumu i wiary” – przypomina Benedykt XVI. W tym duchu Akademia Katolicka w Warszawie rozpoczyna nowy rok akademicki, zapraszając na uroczystą inaugurację, która odbędzie się 8 października w Kościele Seminaryjnym przy ul. Krakowskie Przedmieście 52/54.

- Inauguracja roku jest świętem uczelni a na to święto zaproszeni są ci, którzy są uczestnikami pełni tego życia, ale i wszyscy, którzy sympatyzują z uczelnią i wszyscy, którzy chcieliby wyrazić wdzięczność czy też modlitwę za uczelnię – mówi ks. prof. Krzysztof Pawlina, rektor AKW.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję