Reklama

Bliżej człowieka

Ci, co dobrze czynią

Przyjeżdżają tu bezdomni, potrzebujący, ubodzy. Wysiadają na końcowych przystankach Trójmiasta, zwabieni wizją polskiego „okna na świat”, „krainy mlekiem i miodem płynącej”. Na miejscu okazuje się, że biedy jest mnóstwo, a pracy i chleba nie wystarcza nawet dla rodowitych mieszkańców tego regionu. Na szczęście są tu też ludzie, dla których celem życiowym stała się pomoc bliźnim.

Niedziela Ogólnopolska 3/2005

Eleonora Rudnik (druga od lewej) w gronie przyjaciół

Eleonora Rudnik (druga od lewej) w gronie przyjaciół

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Stryj mnie tak nauczył

Reklama

Osierocona w wieku dwóch lat Eleonora Rudnik wychowywała się wraz z bratem na plebanii w Trokielach. Rodzeństwo przygarnął ksiądz, brat ich ojca. Działo się to na Kresach Wschodnich, dzisiejszych terenach Białorusi.
- Stryj był fantastycznym człowiekiem - wspomina pani Eleonora. - Sam bogobojny i prawy, starał się nauczyć nas tego samego. Często powtarzał mnie i bratu, że powinniśmy dzielić się z bliźnimi nawet ostatnim kawałkiem chleba. Pamiętam, kiedyś powiedział mi: Jak nie zjesz sama, a oddasz komuś innemu, zobaczysz, jak lekko zrobi ci się na duszy.
Od drzwi Eleonory Rudnik nie odejdzie bez pomocy żaden potrzebujący. Od 19 lat do prowadzonego przez nią Baru Bursztynowego w Sopocie przychodzą biedni, samotni, pokrzywdzeni przez los. Dzieje każdego z nich to osobna tragedia. Tu mogą liczyć na darmową zupę z pieczywem, ale także na serdeczność, wsparcie, życiową poradę. Utarło się, że Kierowniczka Baru Bursztynowego walczy o każdego człowieka skrzywdzonego przez bezduszny urząd czy niedoskonałe przepisy prawne. Przed trzema laty założyła Fundację św. Antoniego, której celem jest pomoc wszystkim potrzebującym. Za tę działalność we wrześniu ub.r. została wyróżniona przez australijską Fundację POLCUL nagrodą im. Ireny i Karola Dowoyna-Sylwestrowiczów. Przyznane jej trzy tysiące złotych natychmiast rozdysponowała między potrzebujących. Jedną trzecią tej kwoty otrzymała np. zwolniona z pracy pielęgniarka - jedyna żywicielka rodziny.

Tak tu cicho, w Trokielach

Przed trzema laty Eleonora Rudnik zrealizowała największe marzenie swojego życia - odwiedziła rodzinną parafię w Trokielach. Zawiozła ornaty dla księży i dary dla parafian. W podarunku osobistym dla Matki Boskiej Cudownej Trokielskiej ofiarowała piękny porcelanowy wazon na kwiaty.
- Byłam taka szczęśliwa, wprost nie mogłam odejść od ołtarza - wspomina pani Eleonora. - Uczestniczyłam w wieczornej Mszy św., potem posiedziałam przy grobie ojca. Dookoła było tak cicho i pięknie, wprost czuło się obecność Pana Boga.
Po raz drugi odwiedziła rodzinne strony w 2004 r. Pojechała wraz z synem dużym samochodem z zebranymi darami. Przeznaczyła dla tamtejszych parafian także część nagrody ofiarowanej przez POLCUL. Kupiła 200 dolarów, które zamierza przesłać kurierem na Wschód.
- Tu też jest dużo biedy - mówi, jakby tłumacząc się, pani Eleonora. - Jednak tutaj mogę w każdej chwili pomóc, a o tamtych ludzi nie ma kto walczyć.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Jak druga mama

Reklama

Tradycyjnie w Barze Bursztynowym organizowane są spotkania świąteczne. W minionym roku osoby samotne, chore i potrzebujące już po raz szesnasty spotkały się na wieczerzy wigilijnej. Dzięki ofiarności sponsorów na suto zastawionych stołach nie zabrakło żadnego z tradycyjnych przysmaków.
- Te spotkania robią na mnie ogromne wrażenie - zwierza się ks. Krzysztof Lis, proboszcz parafii Chrystusa Króla w Gdańsku, na terenie której mieszka pani Eleonora. - Tutaj ludzie biedni i samotni mogą poczuć się naprawdę ważni. Otrzymują nie tylko dary materialne, ale i wsparcie duchowe, a przecież dobre słowo wiele znaczy - można nim wlać nadzieję, umocnić wiarę, dodać otuchy.
Z wielkim przejęciem dzielił się opłatkiem z sąsiadami przy stole Jerzy Głuszek, bezrobotny plastyk z Sopotu. Mężczyzna wierzy, że już wkrótce odbije się od dna, a takie spotkania, jak to wigilijne tutaj, wlewają nadzieję w serce. Jest tu po raz pierwszy, spodziewał się, że będzie bardziej „urzędowo”, a jest domowo i serdecznie.
Elżbieta Polak, matka samotnie wychowująca dwoje niepełnosprawnych dzieci, na Wigilię w Barze Bursztynowym przyszła po raz szesnasty.
- Dostajemy tu nie tylko poczęstunek, ale i paczki z darami - mówi wzruszona. - Zawsze mogę też liczyć na poradę w ważnych życiowych sprawach. Bez pani Eleonory nie dalibyśmy rady. To nasza druga mama.

Tyle jest biedy!

Jednymi ze sponsorów wigilijnego spotkania w Barze Bursztynowym byli państwo Maria i Władysław Ornowscy z Gdańska, pomagający ludziom w prowadzonej od początku lat 80. Fundacji „Pan Władek”.
- Tyle jest biedy, że nie sposób przejść obojętnie - mówią państwo Ornowscy. - Dziś np. pożyczonym samochodem zawozimy paczki do dziesięcioosobowej rodziny. Z tego, co otrzymają, będą mogli urządzić sobie prawdziwe święta! Udało nam się zebrać wszystkie potrzebne wiktuały. Ofiarność ludzi jest niesamowita. Zbieramy dary już w 31 punktach. Wolontariuszami są pracownicy sklepów. Bardzo im dziękujemy, bo walczą o obecność naszych plakatów i koszów na dary.
Wiele organizacji charytatywnych narzeka dziś zarówno na malejącą liczbę, jak i na mniejszą hojność ofiarodawców. Fenomenem jest, że Fundacja „Pan Władek” nie ma takich kłopotów.
- Patrzą na nas, widzą dwoje ludzi niezatrudniających pracowników, nieobciążonych administracją i myślą: Nie biorą pensji, nie mają dodatkowych kosztów, a sami wszystkiego nie przejedzą - można im dać! - śmieje się Władysław Ornowski. - Dzisiaj np. dostaliśmy samochód z pełnym bakiem do dyspozycji.

Wybudować dom...

Pan Władek z żoną uważają, że przepisy dotyczące pomocy społecznej powinny być w naszym kraju zmienione. Nikt nie jest w stanie wyliczyć, ile pieniędzy pochłania nadmiernie rozbudowana administracja, a ile rzeczywiście trafia do potrzebujących. Fundacja „Pan Władek” znajduje się w komfortowej sytuacji, ponieważ nie jest zobligowana przepisami i może rozdzielać dary według własnego uznania. Czasem może też odmówić, kiedy np. okazuje się, że płacząca do słuchawki samotna matka w rzeczywistości żyje w konkubinacie i całkiem nieźle jej się powodzi. MOPS, zobowiązany do kierowania się kryterium dochodowym, nie ma takich możliwości. Bywają też sytuacje, że Fundacja wkracza tam, gdzie państwo dawno umyło ręce. Stało się tak w przypadku rodziców walczących o dwanaścioro dzieci umieszczonych w placówkach opiekuńczych. Jeśli będą mieć własny dom, jest nadzieja, że pociechy przebywające w domu dziecka wrócą do nich. Więc Fundacja „Pan Władek” postanowiła im ten dom wybudować! Pomagają ludzie dobrej woli i wygląda na to, że do końca stycznia nawet meble zostaną już wstawione.
Państwo Maria i Władysław pracują zawodowo, jednak działalność charytatywna pochłania większość ich wolnego czasu. Pan Władek zaczyna dzień bardzo pracowicie. Już o szóstej rano, w drodze do pracy, zabiera ze sklepów dary. Zawozi je do magazynu, który także udostępniono jego Fundacji nieodpłatnie. Cieszy się, że ludzie są przychylni, że gwiazdy na niebie świecą, a ręka Boska tak wszystko chroni!

2005-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Co Jan Paweł II mówił o różańcu? Posłuchaj najnowszego audiobooka

2026-08-15 08:32

[ TEMATY ]

Jan Paweł II

o różańcu

najnowszy

audiobooka

Vatican Media

Św. Jan Paweł II

Św. Jan Paweł II

Różaniec towarzyszył mi w chwilach radości i doświadczenia. Dzięki niemu zawsze doznawałem otuchy – napisał w 2002 r. Jan Paweł II w Liście apostolskim Rosarium Virginis Mariae. Dziś po 24 latach Redakcja Radia Watykańskiego udostępnia go polskiemu odbiorcy w formie audiobooka. - Powracamy do tego tekstu, idąc w ślady samego Papieża Leona. Kiedy za przykładem Jana Pawła II w pierwszą rocznicę pontyfikatu udał się do sanktuarium w Pompejach, w homilii odwoływał się właśnie do Listu świętego Papieża z Polski - napisała redakcja Radia Watykańskiego w komunikacie.

Rosarium Virginis Mariae to jeden z najbardziej osobistych dokumentów św. Jana Pawła II. Ojciec Święty wprowadza czytelnika w intymność własnej modlitwy. Zachęcając do odmawiania różańca, sam zaświadcza o jego mocy.
CZYTAJ DALEJ

Wniebowzięcie Matki Bożej - 15 sierpnia: święcenie ziół – zwyczaj stary i ciągle żywy

[ TEMATY ]

Wniebowzięcie NMP

Karol Porwich/Niedziela

Przypadająca 15 sierpnia uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny wiąże się nierozłącznie ze święceniem ziół, toteż w pobożności ludowej nosi ona nazwę święta Matki Boskiej Zielnej lub Korzennej. W kościołach święci się wówczas zioła, kwiaty i snopy dożynkowe. W sanktuariach maryjnych gromadzą się wielkie rzesze pielgrzymów.

Zwyczaj obchodzenia tego święta sięga V wieku i jest rozpowszechniony w całym chrześcijaństwie. Jednocześnie należy zaznaczyć, że Nowy Testament nigdzie nie wspomina o ostatnich dniach życia, śmierci i o Wniebowzięciu Matki Bożej. Nie ma Jej grobu ani Jej relikwii.
CZYTAJ DALEJ

Katarzyna Zdziebło zdobyła srebrny medal w chodzie na dystansie maratonu

2026-08-15 17:07

PAP

Katarzyna Zdziebło, srebrna medalistka Mistrzostw Europy

Katarzyna Zdziebło, srebrna medalistka Mistrzostw Europy

Katarzyna Zdziebło zdobyła srebrny medal w chodzie na dystansie maratonu podczas lekkoatletycznych mistrzostw Europy w Birmingham. Wygrała Włoszka Sofia Fiorini. Brąz wywalczyła Hiszpanka Raquel Gonzalez.

W chodzie sportowym w ostatnich latach zaszły duże zmiany. World Athletics postanowiło, że od 2026 roku chodziarze będą rywalizować na dystansie półmaratonu i maratonu. Jeszcze w ubiegłorocznych mistrzostwach świata w Tokio startowali na 20 km i 35 km.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję