Reklama

Trzeba iść dalej...

W warszawskim kościele Sióstr Wizytek po raz pierwszy chyba z głośników płynął śpiew ptaków. W ten sposób żegnano poetę ks. Jana Twardowskiego, który pracował tutaj przez pół wieku. Teraz w głównej nawie stała trumna z jego ciałem. Prosta, zwyczajna, jak życie Poety. Przez całą noc gromadzili się przy niej ludzie. W skupieniu, powadze i ciszy modlili się, przyklękali, kładli kwiaty. W oczach wielu kręciły się łzy.

Niedziela Ogólnopolska 7/2006, str. 8

„Śmierć nie jest wrogiem życia. Dzięki śmierci człowiek żyje” - ks. Jan Twardowski
Artur Stelmasiak

„Śmierć nie jest wrogiem życia. Dzięki śmierci człowiek żyje” - ks. Jan Twardowski<br>Artur Stelmasiak

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

3 lutego Mszy św. żałobnej w bazylice Świętego Krzyża w Warszawie przewodniczył Prymas Polski kard. Józef Glemp. - Dusza Księdza Jana była jak gołąb, jak orzeł. Odleciała do Boga. Przenikała świat w jego okruchach i umiała wyrazić to słowami - mówił Ksiądz Kardynał. Podkreślił też, że Bóg dla Księdza Jana był radością, jawił mu się jako uśmiechnięty, pełen miłości i miłosierdzia.
Abp Józef Życiński natomiast mówił w homilii, że Ksiądz Jan w swych wierszach „przedstawiał śmierć jako ciekawostkę, po której trzeba iść dalej”.
- Śmierć stanowiła dla niego jedynie epizodyczną ciekawostkę. Dlatego też w którymś ze swych tekstów sugerował, aby zamiast „umarł” mówić „wymknął się naszym oczom”. Cała jego twórczość była świadectwem wartości Stamtąd.
Ksiądz Arcybiskup podkreślił w homilii, że nawet w godzinie konania towarzyszyła ks. Twardowskiemu dziecięca ufność. - Szepcząc: „Jezu, ufam Tobie”, podyktował czuwającym wtedy przy nim następujące słowa: „Zamiast śmierci/racz z uśmiechem/przyjąć Panie/ pod Twe stopy/życie moje/jak różaniec”. Nawet w godzinie ostatecznego przejścia towarzyszyła mu więc modlitwa, poezja, ufność. Zwrócił też uwagę, że Ksiądz-Poeta był człowiekiem wielkiego zafascynowania Bogiem. Fascynacja Jezusem stanowiła centrum jego kapłaństwa. - Okazywał tę fascynację, przybliżając nam uśmiechniętego Boga, który ma poczucie humoru.
Homilię Ksiądz Arcybiskup zakończył słowami: - Niech w Niebieskiej Ojczyźnie docenią poetów proporcjonalnie do tego, jak my cenimy Twe wiersze. Niech świat Bożych paradoksów płynących z Ewangelii błogosławieństw pozwoli Ci zachować tam ten sam uśmiech, którym Bóg uśmiecha się w Twej poezji. I w ramach tych paradoksów, odchodząc, pozostań z nami, Janie, gdy trzeba iść dalej. Pozostań z nami na zawsze. Na zawsze.
Prezydent RP Lech Kaczyński odznaczył pośmiertnie ks. Jana Twardowskiego Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.
Order został przyznany ks. Twardowskiemu za „wybitne zasługi w upowszechnianiu humanistycznych wartości, za osiągnięcia w twórczości literackiej”. Order przekazała rodzinie Księdza Jana przedstawicielka Kancelarii Prezydenta RP.
O tym, że Ksiądz Jan był przewodnikiem duchowym dla wierzących i niewierzących, mówił podczas Mszy św. premier Kazimierz Marcinkiewicz. Zwrócił uwagę, że mimo popularności Ksiądz Jan pozostawał skromnym człowiekiem. - Jego wiersze kazały tysiącom ludzi stanąć na chwilę i zastanowić się. Zastanowić się nad sensem własnego życia. Mimo to napisał o sobie: „sam nic nie czyniłem dobrego, ani mniej, ani więcej, to tylko anioł rozdawał czasami przez moje ręce” - cytował słowa zmarłego K. Marcinkiewicz. - Księże Janie, Twoje wiersze to ręka podana w pomocnym geście wszystkim, którzy pragną szlachetnego życia i pokornej miłości - mówił Premier.
W pogrzebie uczestniczyli również inni przedstawiciele władz, m.in. minister kultury Kazimierz Michał Ujazdowski, a także Maria Kaczyńska, żona Prezydenta RP. Było też wielu biskupów, wśród nich: nuncjusz apostolski abp Józef Kowalczyk, abp Sławoj Leszek Głódź, bp Stanisław Kędziora, bp Jan Długosz, bp Józef Zawitkowski, bp Piotr Jarecki, bp Marian Duś, bp Tadeusz Pikus. Wśród kilkudziesięciu księży byli przedstawiciele innych wyznań, m.in. ks. Lech Tranda z Kościoła ewangelicko-reformowanego. Odczytano również list kondolencyjny abp. Stanisława Dziwisza.
Dzień wcześniej trumna z ciałem ks. Twardowskiego była wystawiona w warszawskim kościele Sióstr Wizytek, przy którym ponad pół wieku mieszkał Poeta. Została tam odprawiona Msza św., której przewodniczył ks. Wiesław Niewęgłowski, krajowy duszpasterz środowisk twórczych. - Ks. Twardowski był prorokiem przekazującym przesłanie Boga do współczesności, tak jak Jan Paweł II, kard. Stefan Wyszyński i ks. Jerzy Popiełuszko, choć każdy z nich w różny sposób - mówił w homilii. Ujawnił też, że ks. Twardowski „miał świadomość odchodzenia w śmierć”. - Jego ostatnie słowa: „pomódlmy się” zabrzmiały jak testament, zamknęły jego życie i poezję.
Ks. Jan Twardowski został pochowany obok symbolicznego grobu Jana Pawła II, w krypcie dla zasłużonych Polaków w świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie. Miejsce to codziennie mogą teraz nawiedzać pielgrzymi.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2006-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Odrzucona Ewangelia nie przestaje być Ewangelią

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Adobe Stock

Hiob woła do przyjaciół o litość, „bo ręka Boga mnie dotknęła”, a zaraz potem wypowiada pragnienie, które dla prawnika brzmi jak żądanie utrwalenia dowodu: „oby me słowa zostały spisane, oby w księdze utrwalone, rylcem żelaznym i ołowiem na skale wyryte na wieki”. Człowiek, któremu współcześni odmówili racji, apeluje do trybunału przyszłości. Skoro proces doczesny jest nie do wygrania (zob. glossę na 30 IX), niech przynajmniej akta przetrwają. Pismo utrwalone na skale to w starożytności forma najtrwalszej publikacji, jak inskrypcja królewska. Hiob chce, by jego sprawa nie umarła razem z nim. Wtedy, z samego dna, wyrywa się zdanie, które przerosło całą księgę: „lecz ja wiem: Wybawca mój żyje, na ziemi wystąpi jako ostatni”. Hebrajskie goel oznacza krewnego-mściciela, wykupiciela, tego, kto z mocy prawa rodowego wykupywał krewnego z niewoli, odzyskiwał jego ziemię i ujmował się o jego krew (por. Kpł 25; Rt 4). Hiob, opuszczony przez wszystkich, wyznaje, że ma jeszcze jednego Krewnego, który wstanie „jako ostatni”, dosłownie jak ten, kto w procesie zabiera głos na końcu i rozstrzyga. Wulgata przełożyła śmiało: Scio enim quod redemptor meus vivit, i tak te słowa weszły do liturgii za zmarłych, gdzie Kościół śpiewa je nad trumnami do dziś. „Ja sam Go zobaczę, moje oczy ujrzą, nie kto inny; moje nerki już mdleją z tęsknoty”. Tekst hebrajski jest w szczegółach ciemny i tłumacze biedzą się nad nim od wieków, ale kierunek nadziei jest jasny. Hiob spodziewa się zobaczyć Boga po swojej stronie. Chrześcijańska lektura od czasów Ojców słyszała tu przeczucie zmartwychwstania. Dzisiejsza patronka, Teresa z Lisieux, przeszła pod koniec życia własną noc wiary, próbę ciemności, o której mówiła, że siedzi przy stole niedowiarków. Właśnie w tej nocy powtarzała akt ufności. Mała droga i wielka skarga Hioba spotykają się w jednym punkcie. Ufność jest decyzją miłości podjętą w ciemku.
CZYTAJ DALEJ

Kard. Krajewski uczestniczył w inauguracji roku akademickiego łódzkich uczelni

2026-10-01 16:28

[ TEMATY ]

Łódź

nowy rok akademicki

kard. Konrad Krajewski

Karol Porwich/Niedziela

Kard. Konrad Krajewski

Kard. Konrad Krajewski

Kard. Konrad Krajewski, metropolita łódzki, uczestniczył 1 października w uroczystej inauguracji roku akademickiego 2026/2027 sześciu łódzkich uczelni publicznych zrzeszonych w Łódzkim Partnerstwie Akademickim. Uroczystość odbyła się w Sali Koncertowej Filharmonii Łódzkiej im. Artura Rubinsteina.

W wydarzeniu, które rozpoczęło się w południe, uczestniczyli rektorzy, profesorowie i wykładowcy sześciu największych publicznych szkół wyższych w mieście.
CZYTAJ DALEJ

Różaniec dla zabieganych. Czy trzeba mieć czas, żeby się modlić?

2026-10-01 20:50

[ TEMATY ]

różaniec

dla zabieganych

czy trzeba mieć czas

modlić

Adobe Stock

Październik to dla wielu osób czas powrotu do różańca. W kościołach po raz kolejny rozbrzmiewa „Zdrowaś Maryjo”, a wśród wiernych pojawiają się postanowienia, by tej modlitwie poświęcać więcej czasu. Tyle że z czasem bywa różnie. Praca, dom, dzieci, zakupy, nauka, spotkania i dziesiątki drobnych spraw sprawiają, że wieczorem najczęściej marzymy już tylko o chwili odpoczynku. Czy w takim rytmie dnia jest jeszcze miejsce na różaniec?

Podczas objawień Matki Bożej w Gietrzwałdzie w 1877 roku pojawiło się wezwanie do modlitwy różańcowej. Dla wielu osób różaniec stał się odtąd jedną z najważniejszych codziennych modlitw. Tyle że regularność nie zawsze przychodzi łatwo. Nie każdy ma możliwość, by wieczorem spokojnie usiąść i przez kilkadziesiąt minut modlić się bez przerwy. Czasem wystarczy jednak zacząć od jednej tajemnicy.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję