Reklama

Inspirowani Słowem

Jak zostałem autorem

Niedziela przemyska 40/2002

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Proszę nie odkładać jeszcze tego artykułu - nie będzie pasieniem pychy piszącego. Od kilku tygodni można już nabyć Mocarza pokory, który wielu Czytelnikom znany jest z łam naszego dodatku. Zwykle ukazaniu się książki towarzyszą spotkania autorskie, promocje. Zawsze z podziwem patrzyłem na tego rodzaju imprezy. Z równym podziwem czytałem recenzje i relacje z takich autorskich wieczorów. I doczekałem się. Zostałem autorem. I wtedy zobaczyłem jak trudna to rola. Człowiek poddaje się osądowi Czytelnika, staje się niejako niewolnikiem czytających. Z Mocarzem jak na razie, z wyjątkiem może jednej sytuacji, nie było chwil trudnych obiektywnie. Są one raczej immanentne.
Ale to tylko gwoli wstępu. Chciałem w tym miejscu dokonać niejako posłowia do tej książki, bo taką mam potrzebę serca i to się należy pewnym ludziom. Jak zatem wbrew sobie zostałem "pisarzem"? Przed laty paru, kiedy proces beatyfikacyjny nabierał rozmachu, postanowiono przybliżyć ludziom postać świątobliwego Rektora. Zaproszono zatem do Seminarium znanego pisarza celem omówienia warunków umowy o dzieło. Okazało się, że koszty przerastają możliwości Seminarium.
Szedłem akurat na wykłady z klerykami i zapytałem rektora ks. Haręzgę i kanclerza ks. Józefa Bara o losy przyszłej książki. Dowiedziałem się, że "sprawa" się nie powiodła. Trudno - odpowiedziałem. I wtedy się zaczęło. Ksiądz Kanclerz niby żartem powiedział:
- Co tam będziemy szukać. Wystarczy Suchego zamknąć na dwa miesiące w wieży i książkę napisze.
Przyjąłem to jako żart i póki co zasiew pozostawiłem bez komentarza. Potem była kolejna rozmowa, tym razem wobec Księdza Arcybiskupa. Nie znał mnie jeszcze zbyt dobrze - na szczęście - ale temat podjął.
I w tym momencie to On stał się właściwym Autorem tej książki. Ja rozmowę - kolejną - potraktowałem jako żart, a On raz po raz spotykając mnie pytał, czy już dużo napisałem. Zawsze coś tam wymyślałem, ale praca ani drgnęła. Wreszcie któregoś dnia powiedział bardzo poważnie i w tonie, który mnie przestraszył:
- Ty w ogóle nie słuchasz swojego biskupa. Dreszcz mnie przeszył, bo słowa były prawdziwe, chociaż nie bardzo czułem się na siłach. Na szczęście był obok "sprawca" mojej promocji na pisarza, Ksiądz Kanclerz.
- Wie Ksiądz Arcybiskup. Najlepiej niech on drukuje tę powieść w odcinkach w gazecie. W ten sposób co tydzień ksiądz Balicki będzie w domach Czytelników.
- To dobry pomysł - odrzekł Pasterz - będę wiedział czy on naprawdę coś pisze.
I tak się zaczęło. W czasie tego trudu, który nieraz kończył się brzaskiem, towarzyszyło mi wielu życzliwych ludzi, którym przy tej okazji chcę bardzo podziękować. Ze swoim anielskim, dyskretnym uśmiechem towarzyszył mi bp Adam, częste miłe komentarze ks. Kowalika, wówczas jeszcze redakcyjnego szefa, też były miłe i mobilizujące. Intelektualnym cicerone mojej trudnej drogi był ks. prof. Śliwa, któremu chcę w tym miejscu bardzo podziękować. Przyznam, że w każdy wtorek z sercem na ramieniu wkraczałem w progi seminaryjnego refektarza, bo wtedy bywał tam Ksiądz Profesor. Ciche "mam do księdza sprawę", zwiastowało kolejne cenne uwagi. Czasem były telefony, a w końcu pytanie, kiedy ukaże się książka. Znając mnie jako mało zorganizowanego - jeszcze z czasów kleryckich, kiedy to na pierwszym roku mimo jego chęci nie przebyliśmy egzaminowego "Rubikonu" chrztu Rusi - ofiarował pewną sumę pieniędzy na wydanie książki.
Były też sympatyczne telefony do redakcji, zwłaszcza wówczas kiedy nie pojawiał się kolejny odcinek, z pytaniami, czym czasem nie chory.
Wypada tu wspomnieć o telefonach, które nie były "miłe", telefonach od Margity Kotas, która wykazywała iście heroiczną wiarę w moje możliwości i przynaglała głosem nie powiem, nie powiem. Czasem prosiłem - może w tym tygodniu nie będę pisał. Litość zdarzała się rzadko. Najczęściej było: "Czekam do jutra". I co było robić. Dziękuję za to czekanie do jutra.
Wreszcie podziękowanie należy się moim Paniom z redakcji, które były "męczennicami" moich pierwszych odczytań kolejnych odcinków.
Takie to spotkanie autorskie chciałem ofiarować tym wszystkim, dzięki którym teraz trochę boję się swojego pisarstwa. Ale to dobrze. To już zasługa bł Jana, który czuwa, abym nie popadł w pychę, a o pewnych szczegółach pewnie wypowie się kiedy indziej.
Jeszcze raz dziękuję Księdzu Arcybiskupowi za przypomnienie o potrzebie posłuszeństwa Pasterzowi; Panu Bogu za to, że mogłem to posłuszeństwo zrealizować; ludziom za cierpliwość i życzliwość. Wypada zakończyć słowami Jana XXIII, który często rozpoczynając kazanie prosił: "Miejcie litość dla biednego kaznodziei, bo chce mówić o sprawach, których sam nie rozumie".

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2002-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

„Z samego dna wydobył mnie ten cudowny koralik”. Poruszające świadectwo Dariusza Stemplewskiego

2026-10-05 20:58

[ TEMATY ]

świadectwo

Karolina Krasowska

Dariusz Stemplewski zaprasza do udziału w akcji "Ratujmy świat z Maryją - Różaniec 24H"

Dariusz Stemplewski zaprasza do udziału w akcji Ratujmy świat z Maryją - Różaniec 24H

W roku jubileuszu 200-lecia Żywego Różańca do sanktuarium w Rokitnie pielgrzymowali członkowie Róż Żywego Różańca i Apostolatu Margaretka. Podczas spotkania, na które złożyły się wspólna modlitwa, koncert oraz Msza św., poruszające świadectwo wygłosił Dariusz Stemplewski. Jego słowa przypominają, że w dobie narastającego niepokoju i osobistych kryzysów, różaniec wciąż pozostaje potężnym ratunkiem i kołem ratunkowym wyciągającym z najgłębszych życiowych dołków.

Żyjemy w czasach, w których nie ma już miejsca na półśrodki. Wydarzenia zaledwie z ostatniego tygodnia – informacja o powstaniu "abortomatu" w Warszawie czy profanacja figury Matki Bożej przez dwóch młodych ludzi, którzy na nią wskoczyli, udając akt seksualny i ją policzkując – dają wiele do myślenia. Jeśli ktoś zastanawiał się, czy nabożeństwo pierwszych sobót miesiąca jest dziś ważne i czy to, co mówiła Matka Boża w Fatimie o wynagradzaniu, wciąż pozostaje aktualne, ma przed sobą jasną odpowiedź.
CZYTAJ DALEJ

Sylwetka zamordowanego w Jarosławiu ks. Stanisława Zbojnowicza

2026-10-05 18:30

[ TEMATY ]

kapłan

kapłani

Diecezja Przemyska

Ks. Stanisław Zbojnowicz

Ks. Stanisław Zbojnowicz

Choć nigdy nie zajmował ważnych stanowisk i był kapłanem jakich wielu, zmarł w okolicznościach w Polsce niespotykanych. Ale warto o ks. Stanisławie Zbojnowiczu mówić nie tylko przez pryzmat jego śmierci. Ludzie mówili o nim: męczennik konfesjonału. Nie dlatego, że przy nim zginął, ale dlatego, że nigdy nie wyszedł, dopóki nie wyspowiadał ostatniej osoby. I nie wychodził nawet, jeśli nikogo w kolejce nie było.

Ks. Stanisław Zbojnowicz urodził się 13 października 1958 r. Był najmłodszym z ośmiorga dzieci Mariana i Teresy. Pochodził z Grzęski k. Przeworska. W tamtym czasie jego rodzinna miejscowość należała do parafii kościoła farnego w Przeworsku i to w przeworskim kościele (dziś bazylice) pw. Ducha Świętego 20 października Stanisław otrzymał chrzest św. z rąk ks. Stanisława Krzysztonia. Tam również przyjął pierwszą komunię św. i bierzmowanie. Ale już Mszę św. prymicyjną w 1986 r. odprawił w rodzinnej Grzęsce.
CZYTAJ DALEJ

Pabianiczanie przy Matce Bożej

2026-10-06 11:06

[ TEMATY ]

Pabianice

rocznica peregrynacji

Martyna Knapik

4 października w kaplicy filialnej w Pabianicach, należącej do Parafii św. Jana Chrzciciela w Złotym Potoku, mieszkańcy uczestniczyli w modlitewnym dziękczynieniu. Okazją była rocznica peregrynacji kopii Cudownego Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, którą parafianie przeżywali w dniach 22-23 września 2024 r.

Wydarzenie zbiegło się z niedzielą adoracji Najświętszego Sakramentu. Centralnym punktem uroczystości była Msza św. dziękczynna, której przewodniczył o. Andrzej, paulin z Żarek-Letniska. Liturgia była sprawowana w intencji wszystkich żyjących mieszkańców sołectwa oraz za dziesięciu parafian z tutejszej wspólnoty, którzy odeszli do wieczności od czasu ostatniej peregrynacji.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję