Bo jeśli umrzeć nie warto, to może i żyć też nie warto? Życie - takie jakie jest - czyż nie stałoby się przekleństwem bez śmierci?
*
Kiedy patrzy się na kruche piękno, bardzo chciałoby się ocalić je od przemijania. Takie pragnienie, a zarazem lęk, przeżywa chyba niejedna piękna kobieta, gdy stoi przed lustrem, albo gdy widzi, jak tracą urodę inne starzejące się kobiety.
Tak było z Beatą - młodziutką mężatką i matką, która szła przez miasto, dostrzegając kątem oka zachwycone jej urodą spojrzenia mężczyzn i kobiet. Czuła się lekka i radosna, ale cień przebiegł po jej twarzy, gdy ujrzała przed sobą starowinkę zgiętą prawie do ziemi, z twarzą jak kora starego drzewa. Ktoś ją potrącił, ktoś sarknął na nią, a ona usuwała się na bok i z przerażeniem spoglądała na ruchliwą ulicę, którą miała przejść. Beata westchnęła z litością nad taką starością, wzięła delikatnie starowinkę pod łokieć i przeprowadziła na drugą stronę. I wtedy kobieta zapytała, jak ma się jej odwdzięczyć. Beata nie wiedziała - miała urodę, zdrowie, męża, synka… Staruszka jednak wręczyła jej maleńkie lusterko, mówiąc: „Weź je, może się przyda. Jeżeli zapatrzysz się w nie i zapragniesz czegoś, to ci się spełni, choć lusterko się rozpryśnie”. Beata przyjęła prezent raczej z grzeczności i w domu wrzuciła lustro do kufra z bielizną, zapominając o nim.
Natknęła się na lusterko, gdy rozrosła się czereśnia pod jej domem i podrósł synek. Spojrzała w nie i powiedziała: „Och, gdybym mogła na zawsze zostać taka piękna”. I wtedy lusterko się rozprysło… Ale dziecko zawołało z podwórka, wybiegła więc do niego i już nie pamiętała o tym, co się stało. Minęło kilka lat. Posiwiał jej mąż, umarli rodzice, na twarzach przyjaciółek pojawiły się zmarszczki, a ona była jak gwiazda, co lat nie liczy… Rosły jej wnuki, a ona wyglądała młodziej od synowej. Rozrośnięta czereśnia przesłoniła widok za oknem. Umarł jej mąż, a ona chodziła na pogrzeby znajomych - i ani cienia zmarszczki. „Czyżby to czar jakiś? - myślała. - Jeśli tak, to niech trwa”. A ludzie, patrząc na nią, szeptali, że może duszę diabłu zaprzedała… Zmieniał się wokół niej świat i ludzie, wnuki miały już dzieci, a ona - jakby czas nie istniał. I zaczęła się czuć w tym świecie obca, niepotrzebna i strasznie staroświecka. Szukała okruchów lusterka, bo ta młodość stawała się nie do zniesienia. Opuściła dom i wędrowała, wypytując ludzi o starość i śmierć, ale nikt jej nie rozumiał, zazdroszcząc takiej urody i młodości. Aż ktoś powiedział jej, że na dnie morza jest muszla, w której są dwa identyczne źdźbła: jedno daje życie, a drugie - śmierć. Jeśli uda się jej znaleźć tę muszlę i rozpoznać źdźbło śmierci - odejdzie stąd. Jeśli nie - będzie się błąkać bez końca. Poszła w stronę morza i zostały po niej tylko ślady na plaży. Rybacy mówią, że czasem widzą tam staruszkę, wyglądającą jakby miała tysiąc lat, a inni - śliczną dziewczynę z muszlą i dwoma źdźbłami, uparcie w nie wpatrzoną…
*
Zagadkowe jest to drzewo życia w raju, z którego Bóg wypędził Ewę i Adama po grzechu. Być może dlatego, żeby to, co zepsuł w nich grzech, nie stało się wieczne.
Na pierwszym roku formację do kapłaństwa podejmuje 6 kleryków
W Wyższym Seminarium Duchownym w Gorzowie Wlkp. 13 października odbyła się uroczysta inauguracja roku akademickiego. Na pierwszym roku formację do kapłaństwa podejmuje 6 kleryków.
Tegoroczna inauguracja odbyła się po raz 80. w historii Zielonogórsko-Gorzowskiego Wyższego Seminarium Duchownego. Rozpoczęła się w seminaryjnej kaplicy od Mszy św., której przewodniczył bp Tadeusz Lityński. Homilię wygłosił bp Adrian Put, który podkreślił, że decyzja o kapłaństwie musi dokonać się w wolności kandydata. - 6 lat tego czasu tutaj jest po to, żeby dojrzeć do tej wolności, którą przynosi nam Ewangelia. "Czy chcesz?" Nie czy będziesz dobry księdzem, nie czy będziesz duże grupy prowadził formacyjne, nie czy będziesz piękne kościoły budował albo świetne grupy Caritas prowadził. Na początku będzie ciebie biskup pytał: "czy chcesz?", "czy jest w tobie tyle wolności, która płynie z Ewangelii, aby podjąć się tego zadania?" – mówił bp Adrian Put. - Wiecie, że czasami są bracia, którzy z różnych powodów mówią: "A jednak nie". To ja dzisiaj was proszę i dzisiaj do was kieruję to słowo. To zanim będziesz odpowiadał biskupowi w katedrze i będziesz słyszał ten głos pełen ufności, wiary, nadziei, ale i trochę lęku, to dojrzyj do tego, żeby odpowiadać w wolności: "tak, chcę". Bo dzisiaj nikt ci nie zagwarantuje, co będziesz robił – kontynuował biskup. - Z biskupem diecezjalnym mamy takie doświadczenia, jak jeździmy po wizytacji szczególnie w tym okresie albo w okresie zimowym, ilu naszych braci w tym okresie tak naprawdę stać tylko na to, żeby ogrzać sypialnię i trochę łazienki, ale są wśród tych ludzi. Ilu naszych braci zmaga się z wieloma remontami, różnymi trudnościami, ale są, bo odpowiedzieli sobie na pytanie, dlaczego chcę, jaka jest moja wolność. Są takie wioski ciągle na naszym terenie, gdzie państwa polskiego już dawno nie ma. Nie ma policji, nie ma szkoły, nie ma poczty, nie ma nawet przystanku autobusowego, ale jest kościół, do którego systematycznie przyjeżdża ksiądz. Tam nawet młodych już nie ma, ale przyjeżdża ksiądz, który głosi Ewangelię Bożą i ile razy było słychać, że tylko ksiądz nam tutaj został – zauważył bp Put. - Więc ja wam nie zagwarantuje, biskup diecezjalny wam nie zagwarantuje tego czy będziecie pracowali na wielkiej parafii i mieli sukcesy, czy będziecie na małej wspólnocie parafialnej, gdzie trzeba będzie troszkę walczyć też o byt. Niczego wam zagwarantować nie możemy poza Ewangelią Jezusa Chrystusa i poza wolnością, do której wzywa nas Chrystus. Więc bardzo pokornie was proszę, abyście ten czas seminaryjny wykorzystali na to, aby dojrzeć w wolności do odpowiedzi na pytanie: "czy chcesz?". Nikt ciebie do święceń nie będzie popychał. To musi być twoja i tylko wyłącznie twoja wolna wola. Chcę, bo wiem, że skoro chcę, to Pan ma dla mnie jakiś plan. I czy będę tam, czy będę gdzie indziej. Czy będę w takiej wspólnocie, czy innej, czy będę miał takie zadanie czy inne, to będzie to moje miejsce zbawienia w wolności – podkreślił biskup.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.