Telepatia (grec. „teleio”, „teleo”, „pate”, „patos’ - być wypełnionym konkretnym celem, wzruszenie uczuć, współbrzmienie dusz) to przekazywanie myśli na odległość, które są natychmiast odbierane przez adresata; to także przekazywanie uczuć, nastrojów, przeżyć, radości, smutku i cierpienia. Mówiąc o telepatii, parapsychologia ma na uwadze zjawisko, w którym człowiek doświadcza czegoś, co dotyczy wydarzenia już dokonanego bądź zdarzenia aktualnego, dziejącego się obecnie. Telepatii nie można wytłumaczyć zwyczajnymi procesami postrzegania czy wnioskowania, które wynikałyby z danych empirycznych. Dla wielu badaczy telepatia nie jest jednak jasnowidzeniem, choć większość autorów łączy ze sobą te zjawiska.
Telepatia jest znana we wszystkich kulturach. Psychologia łączy ją z głęboką intuicją, przeżywaniem sytuacji rozstania czy oczekiwania na spotkanie z osobą będącą daleko i znajdującą się w niebezpieczeństwie. To jakieś przeczucie tego, co się zdarza, np. matka „widzi” śmierć swojego dziecka. Tego typu telepatia jest czymś naturalnym i nie może odnosić się do religii. Są autorzy, którzy - w sposób przynajmniej pośredni - widzą możliwość istnienia telepatii w religii chrześcijańskiej. Chodziłoby tu o Boże natchnienia proroków, nazywanych niekiedy widzącymi wolę Bożą i interpretującymi zdarzenia, których naocznie nie widzieli, w świetle ekonomii zbawienia. Szłoby też o komunikowanie się na odległość ludzi świętych już na ziemi, np. mistyków, jak św. Teresa z Avilá, która będąc w klasztorze, znała ważne wydarzenia w Kościele, czy o. Pio rozpoznający słabości niektórych grzeszników i skłaniający ich nie tylko do sakramentu pojednania, ale i do całkowitej zmiany dotychczasowego stylu życia. Jakkolwiek termin „telepatia” w teologii jest nieznany, to, moim zdaniem, może być stosowany w powyższym znaczeniu. By uniknąć nieporozumień, trzeba jasno odróżnić zjawiska telepatyczne, o których mówi parapsychologia jako nadzwyczajne, ale naturalne, od religijnych, z którymi związana jest łaska i inicjatywa Boża.
W bliskości Chrystusa odkrywam w sobie wartość, szczególnie wtedy, kiedy wielu wokół mnie mówi, że już nic nie znaczę, że jestem totalnym „zerem”, że nic nie potrafię. W wierze Jezus mówi mi wtedy, że jestem „skałą” i On chce na niej wznosić coś wielkiego i pięknego.
Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: «Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?» A oni odpowiedzieli: «Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków». Jezus zapytał ich: «A wy za kogo Mnie uważacie?» Odpowiedział Szymon Piotr: «Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego». Na to Jezus mu rzekł: «Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr, czyli Opoka, i na tej opoce zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie». Wtedy surowo zabronił uczniom, aby nikomu nie mówili, że On jest Mesjaszem.
Gdy umierała, nie miała nawet siedmiu lat, ale jej krótkie życie wciąż zadziwia i inspiruje.
Antonietta Meo, nazywana Nennoliną, przyszła na świat 15 grudnia 1930 r. w Rzymie. Była czwartym dzieckiem w pobożnej rodzinie, w której codzienny udział w Eucharystii był oczywistością. Mała Antonietta na pierwszy rzut oka nie różniła się od swoich rówieśników – była dzieckiem żywym, radosnym, głośno się śmiała, czasem psociła i była niegrzeczna (umiała jednak szybko przeprosić). Jej rodzice, Maria i Michael, każdego dnia modlili się z dziećmi. Nennolina chodziła do przedszkola, które prowadziły siostry zakonne, a jej dom stał zaledwie kilkaset metrów od bazyliki, w której do dziś znajdują się relikwie Krzyża Świętego. Dziewczynka wzrastająca w takiej atmosferze zadawała mnóstwo pytań dotyczących wiary, chciała też bardzo przystąpić do Komunii św.
Ziemia osunęła się i pochłonęła sto ofiar w Republice Środkowoafrykańskiej
Osunięcie ziemi spowodowane ulewnymi deszczami w zachodniej części Republiki Środkowoafrykańskiej (RCA), na granicy z Kamerunem, spowodowało dramatyczną liczbę ofiar. O katastrofie opowiada Vatican News misjonarz o. Marcello Bartolomei.
Do tragedii doszło w prymitywnej, rzemieślniczej kopalni złota w środkowoafrykańskiej wiosce Zamboye przy granicy z Kamerunem. We wtorek 18 sierpnia lawina ziemi i błota spowodowana ulewnymi sezonowymi deszczami osunęła się ze zbocza i zasypała dziesiątki osób w kopalni. Kameruńskie media donoszą, że z błota wydobyto co najmniej 107 ciał, a akcję ratowniczą utrudniają nieustanne opady. Według niektórych relacji, po pierwszym osunięciu gruntu, gdy na miejsce przybyli ratownicy i okoliczni mieszkańcy, doszło do drugiego, które pociągnęło za sobą liczne, kolejne ofiary.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.